Videorecenzja #1 "Ostatnia spowiedź" tom II - Nina Reichter

Dzisiaj trochę inna recenzja :) Wcześniej zapowiedziałam (eee... w listopadzie? Nie, to był grudzień. Albo styczeń? o.O), że razem z Anath nakręcimy videorecenzję. No i jest, NARESZCIE. Zapraszam Was do obejrzenia :)



Będziemy wdzięczne za komentarze ^^

Stosik i podsumowanie miesiąca: styczeń

Zaczynamy ferie! 

Kiedy pomyślałam o stosiku książkowym w połowie miesiąca, stwierdziłam "Oj, oj, będzie słabo z książkami". No ale los lubi zaskakiwać ludzi i w drugiej połowie stycznia przybyło w mojej biblioteczce książek! Może to dzięki urodzinom? ;> Mniejsza z tym! Pozwólcie, że przedstawię Wam moje styczniowe skarby :)

Od góry:
- liścik z życzeniami urodzinowymi od Abi. Kochana Abi totalnie mnie zaskoczyła! W piątek przyszłam do domu, na biurku leżała paczka i pomyślałam, że pewnie któreś wydawnictwo przysłało książkę. Jakże się zdziwiłam, kiedy zobaczyłam adres Abi, otworzyłam paczkę i... pokażę Wam za chwilę, które skarby są od Abi ;>
- Chłopcy z zielonych stawów Jan Izydor Korzeniowski - od Wydawnictwa Novae Res (zapowiada się ciekawie!)
- Arcanus Arctica Dariusz Pawłowski - j.w.
- Zaklinacz czasu Mitch Albom - od Młodzieżowego Klubu Recenzenta
- Wybory Ruta Sepetys - prezent ^^ 
- Prawo matki Diane Chamberlain - prezent urodzinowy od taty :D
- Tancerze burzy Jay Kristoff - prezent od Abi :D 
- Atrofia Lauren DeStefano - j.w. Oj, Abi wie, co lubi Jane :D
- Śmiałe marzenia Nora Roberts - od Grupy Wydawniczej Publicat ^^
- Głos Anne Bishop - od Wydawnictwa Initium
- Zapomniałam, że cię kocham Gabrielle Zevin - j.w. Szykuje się drugie spotkanie z tą autorką :) (moją imienniczką ^^)
- Carnivia. Bluźnierstwo Jonathan Holt - od Wydawnictwa Muza (Akurat)
- Easylog Mariusz Zielke - j.w.
- Apokalipsa Z. Początek końca Manel Loureiro - od Wydawnictwa Muza :)

Tak jak mówiłam, było też urodzinowo :D Jane stuknęło już 17 lat i nie wiedzieć czemu bardzo się z tego cieszę XD Moi znajomi postanowili, że przerzucą się z książek na płyty, bo rozmiary mojej biblioteczki przekraczają normę :D W ten oto sposób dostałam kilka płyt, ale i ukochane książki :D
- Wybory Ruta Sepetys
- Prawo matki Diane Chamberlain
- Atrofia Lauren DeStefano
- Tancerze burzy Jay Kristoff
- płyta Birdy Birdy (uwielbiam <3)
- płyta Meddle Pink Floyd (kocham <3)
- Born to die Lana Del Rey (podziwiam <3)
- i wcześniej wspomniany liścik z pięknymi życzeniami urodzinowymi od Abi :D

Podsumowanie miesiąca: styczeń

Książki przeczytane w tym miesiącu:

1. Belladonna Anne Bishop RECENZJA
2. Szare śniegi Syberii Ruta Sepetys RECENZJA 
3. Heroiczne życie. Odkryj cel w życiu i zmieniaj świat Chris Lowney RECENZJA
4. Kocham Paryż Isabelle Lafleche RECENZJA
5. (+ jeśli uda mi się dzisiaj skończyć, to jeszcze Ostatnia spowiedź tom II Niny Reichter)

Jestem zdołowana ;_____; nie pamiętam, kiedy przeczytałam tak mało książek w miesiącu... Może to przez koniec semestru i klasyfikację? Bądź co bądź oceny nie są złe, ale widać, jak nauka odbiła się na książkach! No cóż... Ferie są od tego, aby nadrobić zaległości :)

Sukces i porażka: 

Najlepsza książka w styczniu to: Szare śniegi Syberii, moi mili! (oraz Ostatnia spowiedź, ale nie wiem, czy uda mi się ją zaliczyć do styczniowych finalistów)
Najgorsza książka w styczniu to: nie było
Największe zaskoczenie: Belladonna

Ogłoszenia parafialne:

1. W styczniu udało mi się nawiązać współpracę recenzencką z Wydawnictwem Ars Machina :) Już po feriach dotrą do mnie trzy egzemplarze recenzenckie :D 



2. Założyłam drugiego bloga. Pisałam o tym na fanpage'u na Facebooku ;) Tą informacją chciałabym się podzielić również z blogerami, którzy nie polubili Zanim Zajdzie Słońce na Fb ^^ No więc... Jest to blog, jakiego dawno nie prowadziłam. Właściwie to od takiego rodzaju pisania i dzielenia się twórczością zaczęła się moja miłość do blogosfery i przygoda z czytelnikami. Na razie dodałam prolog, lecz jeszcze dzisiaj lub jutro wrzucę pierwszy rozdział :) Jeśli macie czas, zapraszam ;)



3. Oficjalnie dołączyłam do ekipy Prymitywnej Myśli. Jest to blog, na którym autorzy dzielą się swoimi przemyśleniami. Od dawna śledziłam Prymitywną i bardzo lubiłam ciekawe artykuły. W tym miesiącu ukazało się kilka moich (Niespełnione marzenia, Zamknięte kopalnie wiedzy, Po prostu Polska) oraz parę artów pozostałych autorów (Wspomnienia, Matrix). Jeśli wejdziecie na chwilkę i pozostawicie po sobie komentarz, będzie nam bardzo miło ^^


Cóż... To na tyle! W lutym spodziewajcie się recenzji kilku ciekawych powieści (Król kruków, Czas żniw, Zaklinacz czasu, Wołanie kukułki, Easylog i Tam, gdzie śpiewają drzewa). Nie zmarnuję tych dwóch tygodni na spanie do późna. Co to, to nie! 

Pozdrawiam!  








092. "Kocham Paryż" Isabelle Lafléche

Tytuł: Kocham Paryż
Tytuł oryginału: J'adore Paris
Autor: Isabelle Lafléche
Seria/cykl: losy Catherine Lambert #2
Data premiery: listopad 2013
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Liczba stron: 352

Catherine może odetchnąć. Właśnie kończy z toksyczną pracą w Edwards & White, wyjeżdża z Nowego Jorku do Paryża, gdzie czeka na nią ukochany Antoine, i zaczyna swoją pracę marzeń – jako prawnik w domu mody Diora. Ma wyśnione stanowisko, cudownego mężczyznę, przyjaciół, rodzinę zaraz obok siebie, Rikasha!, piękne mieszkanie z Antoine’em… Żyć, nie umierać!
Ale bajki też mają swoje zakończenie. Nic nie może wiecznie trwać. Nowa praca wcale nie jest tylko papierkową robotą, a czymś trochę… niebezpieczniejszym. Zamieszana w porachunki z fałszerzami Catherine wkrótce staje się ich celem. Telefoniczne i esemesowe pogróżki to dopiero początek. Na dodatek sprawy między nią a Antoine’em nie układają się najlepiej… Czyżby powrót do Paryża był błędem?
                                                                                                         
Teraz rozumiem, czemu tak nalegała, żebym rozejrzała się za inną pracą, kiedy harowałam w Edwards & White. Wiedziała, że w głębi duszy nie jestem szczęśliwa, a moje serce jest gdzie indzie. Ponieważ sama tak długo tłumił swoje marzenia, bała się, żebym ja też nie cierpiała z powodu wyboru złej ścieżki kariery.
W końcu maman zawsze wie najlepiej.

I nadeszła kontynuacja przygód Catherine! Po ciekawej pierwszej części wprost nie mogłam doczekać się kolejnego tomu. Nie trzeba było długo czekać, bo Kocham Paryż pojawiło się bardzo szybko i pozwoliło dalej kontynuować towarzyszenie Catherine w jej codziennych zmaganiach z światem biznesu. Drugi tom niósł ze sobą nowe sytuacje, nowych bohaterów i troski postaci, ale również pewne ryzyko, dosyć często zauważane przy seriach – czy druga część będzie lepsza? Gorzej jest, kiedy wcale nie pobija poziomu poprzedniej. Pierwszy tom zrobił na mnie całkiem dobre wrażenie, więc co mogę powiedzieć o drugim? A no, troszkę mogę.
To, co lubię w seriach, to ponowne wkraczanie do tego samego świata. Świat Catherine, chociaż inny przez zmianę miejsca zamieszkania i pracy, wciąż jest taki sam. Sama Catherine na całe szczęście nie zmieniła się na gorsze – wciąż pozostawała tą samą zabawną,
Źródło
ambitną prawniczką, która uwielbiała spełniać się zawodowo i pracować. Jej miłość do pracy trudno było zauważyć w Kocham Nowy Jork, ponieważ Edwards & White wcale nie dostarczało powodów do kochania. Za to teraz Catherine odkryła swój cel – a jest nim dom mody Dior.
Tak jak w poprzedniej części, tak i w tej można zauważyć, że pani Laflèche nie popisała się przy kreacji bohaterów. Postacie są troszkę… papierowe. Ale tylko troszkę! Problem polega na tym, że nie bardzo potrafiłam podzielać emocji bohaterów. Kilka razy było mi smutno z powodu sytuacji Catherine, zwłaszcza wtedy, kiedy wszystkie problemy spadły na nią prawdziwą lawiną, lecz oprócz tego… w ogóle. Postacie wciąż są tymi samymi, dobrze znanymi z Kocham Nowy Jork, ale bez żadnej iskry, która mogłaby je ożywić.
Na szczęście zaszła mała pozytywna zmiana w Catherine. Wcześniej istniała dla niej tylko praca, a całe swoje życie poświęciła na zdobycie zawodu i znalezienie odpowiedniego miejsca pracy. Tym razem jej postawa ulega zmianie. Chociaż odlazła swoją idealną pracę, zwalnia tempo i postanawia więcej czasu poświęcić ukochanemu, matce oraz swoim przyjemnościom. Ta rzecz bardzo spodobała mi się u Catherine. Czasami miałam wrażenie, że ona i Antoine, pod względem poświęcenia się dla pracy, zamienili się miejscami!
Zmienia się miejsce akcji, zmieniają się zwyczaje. Teraz jesteśmy w romantycznym Paryżu, w ojczyźnie Catherine Lambert i Antoine’a. Doprawdy, nie wiem jak autorka to robi, ale znów świetnie odzwierciedliła klimat miasta miłości. Przecież tak się nie da! Wcześniej naprawdę dobrze poradziła sobie z hałaśliwym Nowym Jorkiem, z kolei teraz naprawdę prostymi (wręcz banalnymi) słowami utworzyła niesamowity klimat Paryża. Czytając, miałam wrażenie, że już tam byłam. Z pewnością gdyby ktoś zapytał się mnie „Czy byłaś kiedyś w Paryżu?” odpowiedziałabym „Pewnie! Tam jest… Zaraz, zaraz, to była książka… Nie, nie byłam”. Podziwiam panią Laflèche za umiejętność tworzenia cudownej aury wokół powieści. Bez dwóch zdań jest to ogromny plus książki, który dodaje jej uroku.
Źródło
Oprócz tego panią Laflèche podziwiam również za bardzo przyjemny styl i prosty język. Kocham Paryż czyta się bardzo, bardzo szybko. Jeśli chcecie przeczytać lekką, prostą lekturę na jeden wieczór, sięgnijcie po Kocham Nowy Jork i Kocham Paryż. Z pewnością spełnią Wasze wymagania. Pani Laflèche świetnie prezentuje swój dobry warsztat pisarski. Nie jest on perfekcyjny, celujący, czy bardzo dobry, lecz po prostu dobry. W sam raz dla niewymagających wiele czytelników lub dla tych, którzy chcą się odprężyć.
Drugiej części nie brakuje humoru. W pierwszej był, ale tutaj jest go zdecydowanie więcej. A to dzięki komu? Jeśli macie na myśli duet Rikasha i Catherine, to macie absolutną rację. Co jak co, ale tych dwoje są naprawdę świetni! Może i mają w sobie coś z schematyzmu, ale nie brakuje im poczucia humoru i zabawnego błysku w oku.

Jest całkiem sporo plusów, lecz są też minusy. W przypadku Kocham Paryż jest… jeden. Hm, tylko jeden, ale troszkę – a przynamniej tak mi się wydaje – ważny. O co chodzi?
Do Kocham Paryż nie mam wielu zastrzeżeń; było zabawnie, ciekawie, miejscami smutno, ale ogólnie rzecz biorąc pozytywnie. Tak jak w poprzedniej części, tak i tu autorka uczy, że granie nie fair i oszukiwanie dużo nie zdziałają, bo prawda i tak wyjdzie na jaw. Niestety w czasie czytania drugiej części miałam wrażenie, że Catherine żyła w swoim świecie, a ja w swoim. Co prawda niesamowity klimat Paryża często udzielał mi się w czytaniu, ale nie sprawiał, że żyłam powieścią. Pani Laflèche bardzo dobrze przybliżyła nam Paryż jako miasto, ale nie przybliżyła świata Catherine, jakby coś go blokowało… Lubicie to wrażenie w czasie czytania, kiedy zdajecie sobie sprawę, jesteście częścią świata książki, którą pochłaniacie? Cudowne, prawda? W przypadku Kocham Paryż niestety tak nie było. Wydawało mi się, że czytam Kocham Paryż przez szklaną taflę wody. Nie dochodziły do mnie żadne dźwięki ani emocje, a jedynie same obrazy, lekko zmarszczone szybkim tempem powieści. Trochę mi przykro z tego powodu. W przypadku Kocham Nowy Jork było trochę inaczej. Tak jakby autorka zrobiła niewidzialną barierę między światem Catherine a światem czytelników.

Chociaż wszystkie kochamy modę, powinnyśmy też szukać lekarstwa na to ciągłe niezadowolenie. Poszukiwania mogą okazać się długie i żmudne, nagroda jest jedna bezcenna. Nazywa się samoakceptacja.

Dodając dwa do dwóch – Kocham Paryż to lekka, przyjemna, pełna humoru lektura na zimne wieczory. Ot, ciekawa przygoda z moimi ukochanymi bohaterami! Polecam. Może nie jest to literatura wyciskająca łzy z oczu, dostarczająca całej gamy emocji i Bóg wie jeszcze jaka, ale świetnie spełni się w roli powieści na odprężenie. Kocham Paryż pozwala nam poczuć się Catherine – jak kobieta, która ma miliony możliwości, nie przejmuje się jutrem i żyje tym, co jest teraz. Miło było odwiedzić z nią tyle markowych sklepów i kupić tyle drogich rzeczy! Paryż to istny luksus!


Niektórzy mówią, że jeśli życie podsuwa ci cytryny, to zrób z nich lemoniadę. Ja mówię: kiedy inni uważają, że to wszystko twoja wina, napij się wina.

7/10

Za możliwość poznania dalszych losów Catherine serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu!


Kocham Nowy Jork | Kocham Paryż

091. Heroiczne życie. Odkryj cel w życiu i zmieniaj świat

Tytuł: Heroiczne życie. Odkryj cel w życiu i zmieniaj świat
Tytuł oryginału: Heroic living: discover your purpose and change the world
Autor: Chris Lowney
Seria/cykl: --
Data premiery: październik 2013
Wydawnictwo: WAM
Liczba stron: 256

We współczesnym świecie spotykamy się z miliardem problemów naraz. Tym najczęstszym i najgorszym jest pytanie o swoją przyszłość. W dobie tysiąca możliwości, postępującej technologii, ale i kryzysu można się pogubić. Mamy przed sobą mnóstwo wyborów, opcji i planów. Zwykle wygląda to tak: mam cel, wiem, że chcę go osiągnąć, jestem gotowy/-a do walki, ale brak mi sił. Skąd wiadomo, że nie przyjdzie ktoś lepszy i zajmie moje miejsce, chociaż ja sam/-a uważałam się za równie dobrego/-ą? Czy w ogóle dam radę? Może i moje możliwości są całkiem spore, ale czy podołam większym wyzwaniom? Ktoś we mnie wierzy czy jestem sam/-a ze sobą na drodze do osiągnięcia swojego celu? To jest brak motywacji. Tysiące wątpliwości i pytań jest w stanie postawić naszą przyszłość pod znakiem zapytania. A co jeśliby tak zrobić psikus ludzkiej słabości, przeczytać Heroiczne życie. Odkryj cel w życiu i zmieniaj świat i spełnić swoje plany?

Nowy rok niedawno się rozpoczął. Na pewno wielu z Was postawiło sobie pewne cele i obietnice, tak zwane noworoczne postanowienia. Wśród nich znalazły się te małe, średnie i większe, odrobinę trudniejsze w realizacji (a co mi tam, ja też mam swoje!). Jednak nim przystąpicie do realizacji złożonych sobie obietnic, sięgnijcie po tę lekturę, przeczytajcie ją w ciszy i spokoju, ponieważ najnowsza publikacja pana Lowneya z pewnością pomoże Wam w realizacji swoich celów. Mało tego – zostawi w Waszym życiu cenne lekcje na przyszłość.
Sprawa jest naprawdę prosta. Wcześniej wydawało mi się, że droga do wybranego celu zawsze jest trudna i naznaczona ogromnym wysiłkiem. I owszem, nic pod tym względem się nie zmienia, ale Chris Lowney pokazuje, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Wystarczy praca i wytrwałość. Masz swój cel? Tak? W takim razie dowiedz się, co zrobić, aby go osiągnąć. Nie masz celu? Nie wiesz co chcesz robić? Na to też jest rada! Heroiczne życie… mówi, aby nie poddawać się i dążyć do realizowania swoich planów. Ale nie samym chlebem żyje człowiek. Satysfakcja z osiągnięcia celu ma też swoją cenę. Zapytacie pewnie jaką. Otóż… na pierwszy rzut oka całkiem niską, ale z drugiej strony patrząc na to, co oferuje nam świat, czasami trudno jest zebrać się w sobie i powiedzieć „nie”(co oznacza tą wyższą cenę). Mowa o wyrzeczeniach. Chris Lowney jako były jezuita zwraca uwagę na to, aby wyzbyć się egoizmu, łatwych przyjemności i tymczasowych zachcianek. Spójrzmy prawdzie w oczy: czy w dzisiejszych czasach łatwo jest zrobić to, co mówi Chris Lowney? Patrząc na nasz kraj, kontynent lub cały świat to… chyba nie. Ale jest to dobra motywacja, aby być jedną osobą spośród milionów innych, która odmówi sobie kilku przyjemności na rzecz sukcesu.

Autor opowiada o drodze do spełnienia własnych celów w sposób bardzo przyjemny. Już sam wstęp dał mi znak, że szykuje się pouczająca, dobra, ale mimo to lekka lektura. Tak też było i jest to całkiem duży plus książki. Oprócz cennej zawartości w postaci bardzo ważnych rad, spotykamy się jeszcze z dobrym stylem autora i ciekawymi opowieściami z jego życia. W końcu własne doświadczenie jest najlepszą motywacją i siłą napędową przyszłości. Tą samą zasadę wyznaje Chris Lowney, dlatego przybliża nam swoją drogę do spełnienia celów. Chociaż sama książka liczy zaledwie 250 stron, to bez problemu odnajdziecie na niej odpowiedzi na wszystkie pytania dotyczące planowania swojej przyszłości.

Co mogę jeszcze dodać? Chyba tyle, że naprawdę warto sięgnąć po Heroiczne życie. Odkryj cel w życiu i zmieniaj świat. Nie bez powodu książka pana Lowneya ma taki tytuł. Polecam ją osobom, które bardzo często zadają sobie pytania na temat swojej przyszłości, szukają drogi do wyznaczonych przez siebie celów i mają mnóstwo wątpliwości przed zrobieniem kolejnego kroku. Heroiczne życie… odegra również bardzo ważną rolę w życiu osób, które interesują się psychologią i idą w tym kierunku, po części jako ciekawostka, ale także jako materiał do rozwijającej się kariery. Tak więc wybierzcie cel (księgarnię), dokonajcie właściwych wyborów (na przykład dzisiaj wieczorem?) i uczyńcie każdy dzień ważnym oraz pięknym (trzymając w rękach Heroiczne życie… autorstwa Chrisa Lowneya)!

8/10

Za możliwość poznania twórczości pana Lowneya dziękuję Portalowi Sztukater.pl