1. rok bloga! Urodziny!

A więc stało się - właśnie dzisiaj Zanim Zajdzie Słońce obchodzi swoje pierwsze urodziny. 11 września 2012 roku pojawiła się tutaj pierwsza recenzja książki, a była nią opinia dzieła Stephena Chbosky'ego pt.: "Charlie". Może opowiem Wam trochę jak to było?

Pewnego dnia Layla pomyślała, aby utworzyć nową blogową książkę. Historia prowadzona tym razem na Blogspotcie miała opowiadać o młodej Łowczyni Dragonów, która - jak sama nazwa wskazuje - miała polować na smoki i mitycznej krainie. Coś jednak nie pasowało Layli. Nie chciała czytać kolejnych (często nieszczerych) komentarzy typu "Cudowny rozdział, zajrzyj do mnie", lecz pragnęła mieć prawdziwy kontakt z czytelnikami.
Tego samego dnia popatrzyła na swoją ulubioną książkę: "Charlie" S. Chbosky'ego. Pomyślała "Ty będziesz moją pierwszą ofiarą!" i... napisała recenzję. 
Po recenzji "Charlie'ego" pojawiła się druga. Później trzecia i czwarta. Tak mijały kolejne miesiące, a recenzje przybywały.
I wreszcie Layla (aktualnie Jane Rachel) zrozumiała, że w końcu robi to, co kocha i ma z tego ogromną przyjemność.

Odwiedzając inne blogi nauczyłam się systematyczności, dawania czegoś z siebie i dopracowała swój warsztat pisarski. Dzięki niektórym osobom dowiedziałam się, jak odpowiednio prowadzić bloga.
Dzięki ich wiedzy i cierpliwości do mnie w listopadzie napisałam pierwszego maila z propozycją współpracy. Wydawnictwo Studio Astropsychologii jako pierwsze odpowiedziało pozytywnie na moją wiadomość, zaś po przełamaniu pierwszych lodów poszło jak z płatka!

Do tej rocznicy przygotowuję się od dłuższego czasu. Nie jestem w stanie wyliczyć wszystkich osób, które pomogły mi w rozwijaniu bloga. Dziękuję przede wszystkim stałym czytelnikom, Obserwatorom i tym, którzy utrzymywali lub utrzymują ze mną kontakt. Bez Was, blogerzy, bez Waszych komentarzy i odwiedzin Zanim Zajdzie Słońce nie miałoby tyle uroku :)
Na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie dnia bez zaglądania do blogosfery! :)

Trochę statystyk:
  • Liczba wyświetleń: 22 313
  • Liczba postów: 98
  • Liczba recenzji: 65
  • Liczba komentarzy: 1 142
  • Najczęściej odwiedzane posty: recenzja książek Imperium wampirów oraz Insygnia. Wojny światów
  • Liczba Obserwatorów: 107
  • Liczba Obserwatorów w Google+: 76
  • Wydawnictwa, z którymi podjęłam współpracę: wydawnictwo Studio Astropsychologii, Grupa Wydawnicza Publicat, Wydawnictwo Literackie, Papierowy Księżyc, Initium, Novae Res
  • Powody do radości: dołączenie do Młodzieżowego Klubu Recenzenta
Popularną blogerką nie jestem, statystyki są skromne, ale dzięki tym wynikom będę wiedziała jak poprawić i ulepszyć swoją działalność. Mam mnóstwo marzeń związanych z blogowaniem i pisaniem recenzji (a co za tym idzie - czytaniem książek) i będę się starała spełnić jak najwięcej z nich :)
Zgodnie z obietnicą odbędzie się konkurs urodzinowy :) Ogłoszę go oficjalnie za mniej-więcej półtora tygodnia, ponieważ w poniedziałek wyjeżdżam na obóz integracyjny i wracam po tygodniu.

Przy okazji chciałabym życzyć wszystkiego najlepszego, dużo zdrowia, szczęścia i pomyślności Szalonej Książkoholiczce! :) Moja Droga, nie mogłam zapomnieć o tym, że założyłam bloga w Twoje urodziny!

Jeszcze raz dziękuję Wam za cudowny rok!

Wasza Layla (Jane Rachel) :*

PS Jeśli macie trochę czasu i chęci, to zajrzyjcie na bloga Wszechstronnie Zaczytana. Moja koleżanka niedawno dołączyła do blogosfery i potrzebuje trochę wsparcia. Ja i Anath będziemy Wam wdzięczne, jeśli ją przyjmiecie równie cierpło jak mnie! :)  

065. "Spotkajmy się w kawiarni" Jenny Colgan

Tytuł: Spotkajmy się w kawiarni
Tytuł oryginału: Meet me at the cupcake cafe
Autor: Jenny Colgan
Seria/cykl: --
Data premiery: 20 czerwca 2013
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Liczba stron: 496



Issy ma 31 lat, cudownego dziadka Joe, najlepszą przyjaciółkę, przystojnego kochanka (w dodatku jest to szef!) i pewien problem – traci pracę, a zwalnia ją właśnie jej chłopak. 31 lat, brak pieniędzy, kredyt i zero perspektyw na życie to nie bajka, prawda?

Jak można zapomnieć o byłym chłopaku i wrednych kolegach z pracy? Piec ciasta i babeczki! Issy znana jest w swojej dzielnicy dzięki cudownym wypiekom. Zachwalana przez znajomych postanawia zrobić śmiały, lecz ryzykowny, krok i otwiera cukiernię.
Nowi znajomi, piękna, wymarzona cukiernia i jedyne w swoim rodzaju przepisy? Pół sukcesu.
Popularność, nowa miłość i uśmiech na twarzy ludzi pogrążonych w codziennej gonitwie, którzy wstępują na kawę i ciastko? Sukces!
Mina byłego chłopaka, kiedy widzi, że jednak udało ci się? Bezcenne!

Przyznajcie sami, że czasami dla odpoczynku i relaksu warto przeczytać lekką, niezobowiązującą lekturę; taką, która nie wedrze się do czytelniczego życia i nie umości się w książkowej duszy. Spotkajmy się w kawiarni zaliczyłam właśnie do takiego rodzaju książek. Sprawę postawiłam jasno: chcę się pośmiać, odpocząć i zabawić. Wszystko wskazywało na to, że powieść pani Colgan zrobi to, o co prosiłam. Niestety – stało się trochę inaczej. Gdybyście widzieli moje zdziwienie, kiedy zamknęłam książkę…

Akcja powieści rozwija się stopniowo. Issy poznajemy wtedy, kiedy (jeszcze) ma
chłopaka – swojego szefa – i pracę, a co za tym idzie – świetne życie. Obserwujemy drobne potknięcia firmy, sytuację Issy, jej relacje z szefem (trochę zaawansowane), aż w końcu jesteśmy świadkami utraty przez główną bohaterkę pracy w dużej korporacji. Uważam, że pani Colgan bardzo dobrze zrobiła, nie przechodząc od razu do rzeczy. Dzięki temu mamy idealne porównanie „tamtego” życia Issy i tego, które dopiero rozpocznie się na dalszych stronach powieści. Prawidłowo rozwijającą się akcję uważam za duży plus.
Źródło
O ile idąca w swoim tempie akcja wpłynęła na konto pozytywnych stron Spotkajmy się w kawiarni, tak początek trochę mnie znudził. Gdyby nie to, że bardzo chciałam poznać losy Issy, nie przeszłabym przez kilka pierwszych stron. Na szczęście po rozdziale prawie samych opisów i braku interesujących elementów wszystko ulega zmianie. Powieść robi się ciekawsza, a co za tym idzie – szybciej się ją czyta. Bardzo prosty język i przyjemny styl autorki pozwalają zagłębić się w historię Issy bez żadnych problemów.
Może powiem coś o bohaterach. Issy, jak wiadomo, traci pracę i postanawia rozpocząć nowy etap w swoim życiu. Jej reakcje na różne sytuacje były bardzo prawdziwe i nie chodzi mi o wywieranie emocji na czytelniku, lecz o jej zachowanie: zdenerwowanie w pierwszych dniach funkcjonowania kawiarni, chęć zaimponowania klientom, załamanie z powodu złośliwości konkurencji, itp. Ale jeśli chcemy wziąć pod uwagę charakter tejże postaci, to żadnych rewelacji nie dostrzegłam. Issy to typowa bohaterka romansów – zabiegana, mająca najlepszą przyjaciółkę i bardzo nieśmiała w towarzystwie kandydata na chłopaka. Chociaż Issy nie wydawała mi się szczególnie interesującą i wyróżniającą postacią, polubiłam ją za wszystko.
Miłym zaskoczeniem okazał się Austin. Myślałam, że nowy chłopak Issy będzie wysportowanym przystojniaczkiem o idealnym uzębieniu, tymczasem Austin okazał się… przeciwieństwem – nie jakimś wielkim, ale przeciwieństwem. Tych najprzyjemniejszych rzeczy nie będę zdradzać – wszystko się dowiecie, jeśli tylko przeczytacie Spotkajmy się w kawiarni!
Ogólnie rzecz biorąc bohaterowie są trochę schematyczni, ale nie jakoś boleśnie – niektóre przewidywalne zachowania były całkiem przyjemne jak na schemat (a wiecie, że schematu nienawidzę). Ponad to miło było spotkać kogoś, kto miał bardzo prosty system myślenia.

Jedyne, co przeszkadzało mi w lekturze i spowodowało mały zawód pod koniec przygody z Issy, to mały wątek miłosny. Taki absurd – romantyczna powieść z małym
Źródło
wątkiem miłosnym, za to z większą ilością problemów bohaterów. Któryś raz z kolei spotykam się z książką, która została zaliczona do literatury kobiecej (czy też, jak wolicie, romantycznej), ale miłości było w niej jak na lekarstwo. Czy tak ma być w podobnych książkach? Jak dla mnie „romantyczna” odnosi się do dużej ilości miłości w książce. Nie powiem, że w Spotkajmy się w kawiarni nie było wątku miłosnego, bo był, tylko że… nie tak dużo i to jest chyba największy minus. Oczekiwałam czegoś przyjemnego, co będzie wywoływało rumieniec na twarzy i uśmiech na ustach; pierwsze kroki, nowa znajomość, randka, itp. Tymczasem… Było tego za mało.
Niewielką ilość wątku miłosnego zastępuje wielowątkowość – kolejny znak rozpoznawczy powieści romantycznych. Na brak wątków pobocznych nie wolno narzekać! Chociaż nie mamy bezpośredniego wglądu w życie Heleny, Joe’ego, Caroline czy Pearl, to i tak poznajemy historię każdego z nich i śledzimy ich losy. Według mnie jest to kolejna bardzo mocna strona Spotkajmy się w kawiarni. Uwielbiam wielowątkowość – wiem wtedy, że przy tej lekturze nie będę się nudzić!

Podsumowując:
Spotkajmy się w kawiarni miała nie wkraść się do mojego serca. „Miała”, ponieważ wkradła się. Jak na lekką lekturę zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie i jestem ucieszona z tego, że mogłam spędzić przy niej czas. Czy polecam? Oczywiście. Wymagający mogą trochę się zawieść na historii Issy, ale poszukiwacze przyjemnej lektury na jeden wieczór nie pożałują swojego wyboru.

8/10

Za możliwość poznania świata Issy (i świetnych przepisów!) dziękuję Wydawnictwu Literackiemu! 
 

Czas nadrobić zaległości z blogowymi zabawami!

Przez wakacje dostęp do internetu miałam bardzo ograniczony, ale teraz, kiedy wróciłam z wakacji i mam komputer do dyspozycji 24h na dobę postanowiłam nadrobić wszystkie zaległości z zabawami blogowymi :D Dostałam 4 zaproszenia do Versatile Blogger :) Oto zasady:

1. Podziękować nominującemu blogowi;
2. Pokazać nagrodę The Versatile Blogger u siebie;
3. Ujawnić 7 faktów o sobie;
4. Nominować 15 blogów, które na to zasługują;
5. Poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów

Trochę naruszę zasady zabawy, ponieważ nie będę nominować blogów. Osoby chętne do wzięcia udziału w zabawie serdecznie zapraszam :) 

Za nominację dziękuję autorkom blogów Pomiędzy Życiem A Książkami, Pokój Bez Książek Jest Jak Ciało Bez Duszy, In The Corner With Book oraz Niezapomniany Czas Czyli O Książkach.
Dziewczęta, zaskoczyłyście mnie :) Bardzo dziękuję za wyróżnienie!
Teraz nie wiem, czy ujawnić 4 razy 7 faktów, czy tylko 7. Pozwólcie, że zdecyduję się na tą drugą wersję :)

1. Uwielbiam jesień i zimę, za to nie cierpię lata. Uwierzcie mi, wakacyjne upały były dla mnie nie tylko męczarnią, ale i boskim wyrokiem, ponieważ we wakacje zawsze chowam się w domu i nie wychodzę na zewnątrz przed 16 (taka już moja psychika popsuta), zaś teraz miałam kilka spraw do załatwienia co wymagało ode mnie wyjścia i przemierzania miasta o 12 w południe!
2. Jestem trochę umuzykalniona: śpiewam (dla przyjemności, ale i po góralsku w zespole), gram na skrzypcach i gitarze, a w przyszłości marzę o grze na perkusji *w*
3. Mam słabość do pastelowych kolorów, szczególnie jeśli chodzi o garderobę. 70% mojej szafy to najróżniejsze pudrowe odcienie różu, fioletu, niebieskiego, żółtego, brązowego i mięty :)
4. Gdybym miała maszynę przenoszącą podróżnika w czasie, mój wybór padłby na lata 60-te w Ameryce Północnej, gdzie jeździłabym pięknym kabrioletem i ubierałabym się w granatowe sukienki w białe kropki lub wybrałabym XIX wiek, a konkretnie końcówkę, przez słabość do wiktoriańskich sukien :)
5. Nie cierpię ekranizacji książek. Uważam, że autorzy - sprzedając prawa do ekranizacji ich powieści - psują czytelnikowi utworzony w jego głowie świat. 
6. W te wakacje przepisałam się do innej klasy. Rozpoczynam naukę w liceum. W czerwcu wybrałam klasę geograficzno-językową, przez wzgląd na rozszerzony język angielski i chęć podróżowania. W lipcu dokonałam zmiany swojego wyboru. Moja artystyczna dusza powiedziała mi, że skrzywdzę siebie, jeśli pójdę na ten profil, dlatego przeniosłam się do klasy artystyczno-medialnej. Tak lepiej :D
7. W przyszłości razem z kolegą chcę otworzyć księgarnię, a obok niej kawiarnię, w której leciałyby same muzyczne hity z lat 60-tych, 70-tych, 80-tych i 90-tych, a także dużo starego rocka :D Żyć, nie umierać! 

To tyle o mnie :) Jak myślicie: jestem bardzo dziwnym człowiekiem?

Stosik i podsumowanie miesiąca: sierpień

A więc stało się. Sierpień powoli dobiega końca i już wkrótce nastanie nieszczęsny 2 września... O dziwo mam ochotę iść do szkoły, a to dlatego, że rozpoczynam liceum (profil artystyczno - medialny. Ciekawe co z tego wyniknie?). W sierpniu moja biblioteczka domowa zapełniła się ciekawymi pozycjami :)

Od góry:
- Zegarek z różowego złota Richard Evans - kupione w tajemnicy przed tatą ^^ Tak na dobry początek sierpnia;
- Pamiętnik Nicholas Sparks - j.w. (za namową kuzynki);
- Sekretne życie CeeCee Wilkes Diane Chamberlain - egzemplarz recenzencki od Młodzieżowego Klubu Recenzenta;
- Sebastian Anne Bishop - egzemplarz recenzencki od wydawnictwa Initium RECENZJA;
- Gdzie indziej Gabrielle Zevin - j.w. Aktualnie czytana
- Wyspa motyli Corina Bomann - kupiona w połowie przez tatę, w połowie przeze mnie;
- N@pisz do mnie Daniel Glattauer - egzemplarz recenzencki od Grupy Wydawniczej Publicat;
- Lato w Savannah Beth Hofman - j.w. RECENZJA
- Spotkajmy się w kawiarni Jenny Colgan - egzemplarz recenzencki od Wydawnictwa Literackiego. Recenzja na początku września :)
- Hyperversum Cecilia Randall - z wymiany na Lubimy Czytać;
+ mały muzyczny dodatek do stosiku w postaci płyty mojego ulubionego zespołu Anathema Serenades :)

Tak z innej bajki - już dzisiaj zamawiam na Allegro drugi tom Ostatniej spowiedzi. Razem z kuzynką nie mogłyśmy się doczekać! Wkrótce obie będziemy się cieszyć kontynuacją pięknej historii o miłości :)

Podsumowanie: sierpień

Książki przeczytane w tym miesiącu:

1. Tak blisko... Tammara Webber
2. Życie w oborze Dorota Frączek RECENZJA
3. Cień i kość Leigh Bardugo RECENZJA
4. Nie mogę powiedzieć ci prawdy Lauren Barnholdt RECENZJA
5. Sebastian Anne Bishop RECENZJA
6. Lato w Savannah Beth Hofman RECENZJA
7. Spotkajmy się w kawiarni Jenny Colgan

Myślę, że siedem książek w miesiącu to całkiem dobry wynik, zwłaszcza, że nie miałam czasu przez moje "dodatkowe" zajęcia. Ogólnie całe życie jestem zabiegana.

Sukces i porażka:

Najlepsza książka w sierpniu to: Nie mogę powiedzieć ci prawdy i Spotkajmy się w kawiarni
Najgorsza książka w sierpniu to: chyba takiej nie było
Największe zaskoczenie: Spotkajmy się w kawiarni

Drobne ogłoszenia parafialne:

1. 11 września mój blog obchodzi swoje pierwsze urodziny. W związku z tym szykuję mały urodzinowy konkurs :) Pierwsze informację opublikuję już wkórtce
2. Dzięki Abigail dowiedziałam się, że co roku na Targach Książki pewna dziewczyna organizuje spotkanie blogerów. Za namową Abi nie będziemy robić konkurencji. Naszym pomysłem jest, aby każdy, kto w sobotę (tj. 26 października 2013) będzie na Targach i będzie miał ochotę porozmawiać z którymś napotkanym blogerem o książkach, blogach itp. przypiął do ubrania napisane na karteczce pseudonim i adres bloga :) Co do logo i podobnych spraw damy znać, kiedy we trzy naradzimy się :)

To tyle z mojej strony. Dziękuję za uwagę ;) Wszystkie zaległości w komentowaniu Waszych postów niedługo nadrobię. Przez wakacje miałam ograniczony dostęp do internetu i musiałam zadowolić się kilkoma minutami. 
Mam nadzieję, że spotkamy się na Targach!