Ponieważ, nie wiem dlaczego, w lipcu ma zostać usunięta opcja obserwowania, poszłam za przykładem wielu blogerów i stworzyłam konto w Google+. Tak więc tutaj jest link do niego KLIK.
Ze względu na to, że na Google+ niestety nie mogę nazywać się po prostu Layla, przyjęłam nową nazwę (swoje drugie oblicze), mianowicie Jane Rachel (Layla).
To tyle jeśli chodzi o sprawy informacyjne :) Pozdrawiam!
Krótka informacje o Google+
043. "Ślad na piasku" Zoë Ferraris
Tytuł: Ślad na piasku
Tytuł oryginału: Finding Nouf
Autor: Zoë Ferraris
Data premiery: 1 kwietnia 2011r.
Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 392
Kolejną
ważną w śledztwie osobą jest Katia, dwudziestoośmioletnia narzeczona Usmana
(przyjaciela Najira). Katia jest przykładem nowoczesnej kobiety w Arabii
Saudyjskiej. Spełnia swoje marzenie znajdując pracę w laboratorium, jest
bezczelna i bezpośrednia, lecz zachowuje niektóre zasady islamu. Polubiłam ją,
ponieważ nie bała się mówić tego, co myśli i była bardzo naturalna, zwłaszcza w
relacji Katia – Najir. Widać również, że autorka długo pracowała nad jej
charakterem.
Tytuł oryginału: Finding Nouf
Autor: Zoë Ferraris
Data premiery: 1 kwietnia 2011r.
Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 392
Wyobraźcie sobie
pustynię – lśniący złotem piasku horyzont, na którym nic się nie pojawia,
dookoła panuje cisza, pustka, słońce góruje nad Waszymi głowa, gorąco wyciska z
Was wszystkie siły... W takich warunkach trudno jest przetrwać. Pustynia zabija
tych, którzy nie są przygotowani na spotkanie z nią. Czy Nuf, uciekając właśnie
tam, wiedziała, co szykuje dla niej rozległy teren pełen piasku? Co skłoniło
ją, aby udać się akurat na pustynię?
Szesnastoletnia
Nuf ginie w tajemniczych okolicznościach. Wszyscy są zdania, że bała się
zbliżającego się ślubu. Zrozpaczona rodzina prosi ich przyjaciela, Najira
Asz-Szaraki, by stanął na czele ekipy poszukiwawczej. Kilka dni później do
mężczyzny docierają złe wiadomości – dziewczyna została znaleziona. Martwa.
Przyczyna śmierci: utonięcie w wadi. Zaraz, zaraz – utonięcie? Chociaż rodzina
przyjmuje takie wyjaśnienie, Najir postanawia rozwikłać zagadkę tajemniczego
zgonu Nuf. Wie, że dziewczyna wychowywana w bogatej, wierzącej rodzinie, nie
uciekła ot, tak przed ślubem, którego nie mogła się doczekać. Podczas gdy Najir
prowadzi własne śledztwo, spotyka się z coraz większą niechęcią Asz-Szarawich.
Okazuje się bowiem, że przyczyna ucieczki Nuf kryje się wśród członków
wpływowej arabskiej rodziny.
Co
właściwie skłoniło mnie do sięgnięcia po tą książkę? Hm… Nie „co”, a raczej
„kto”, mianowicie… moja mama. Jako ogromna miłośniczka Arabii Saudyjskiej,
Egiptu i Indii czytając opis tejże pozycji w Internecie stwierdziła, że „Może
być całkiem ciekawie” i od razu zakochała się w krótko przedstawionej historii
Nuf. Tak więc postanowiłam przeczytać Ślad
na piasku, aby sprawdzić, czy faktycznie „będzie tak ciekawie”. W ogóle nie
wiedziałam, czego mogę spodziewać się po debiutanckiej powieści Zoë Ferraris.
Na wielu stronach internetowych jej powieść miała bardzo niskie noty, wobec
tego przygotowałam się do totalnej porażki. Pomimo tego, że początek nie
zapowiadał wciągającej lektury, nie spisałam powieści na straty. Musiałam
przekonać się sama. I co? Było to moje pierwsze spotkanie z powieścią, której
akcja toczy się w krajach arabskich, i powiem szczerze… mam nadzieję, że nie
ostatnie.
Każdy
z nas wie, że islam to religia pełna zakazów i nakazów. Życie ludzi wyznających
islam opiera się na codziennych modlitwach, postępowaniu według bożych zasad,
odstępowaniu od pokus i na przestrzeganiu przykazań. Kobiety muszą nosić czarne
abaje (mężczyźni białe), chusty zasłaniające włosy i przykrywające twarz
nikaby, zwłaszcza w towarzystwie przedstawicieli płci przeciwnej. Nie wolno im
pokazywać się wraz z mężczyzną, jeśli nie są zamężne. Tak naprawdę w islamie to
mężczyźni mają władzę, zaś kobiety muszą być im posłuszne. Czy dlatego Nuf
zbuntowała się i postanowiła uciec? Bała się zbliżające się dnia ślubu, po
którym stałaby się kolejną wierną żoną, zmuszoną akceptować wszystkie decyzje
męża? Przecież tak nakazuje islam, a rodzina Asz-Szarawich była bardzo
wierząca.
![]() |
| Źródło |
Pani
Ferraris w idealny sposób ukazuje ogromną przepaść między dwoma płciami,
przedstawiając raz świat kobiet, a później mężczyzn. Ten podział jest tak
wyraźny, że aż namacalny. Może właśnie tego obawiała się Nuf? W każdym bądź
razie nie wiem, czy wytrzymałabym w takiej rzeczywistości, skryta pod czarną
abają i nikabem. Idealność pokazanego przez autorkę podziału między mężczyznami
i kobietami wynika stąd, że pani Ferraris w latach siedemdziesiątych
przeprowadziła się do Arabii Saudyjskiej i tam przez jakiś czas żyła w
muzułmańskiej rodzinie ze swoim ówczesnym mężem. Poznawszy islamski świat,
postanowiła przedstawić go w swojej pierwszej powieści.
„Mężczyźni przestają cię szanować,
jeśli przestrzegasz przez cały czas reguł. Czasami musisz zwrócić się do nich
bezpośrednio i pokazać twarz, nawet jeśli potem znów ją zasłonisz”
(str.
78)
Na
czele ekipy poszukiwawczej staje Najir Asz-Szaraki, przyjaciel rodziny. Po
odnalezieniu martwej Nuf i wydaniu werdyktu w sprawie jej śmierci, Najir
postanawia prowadzić śledztwo na własną rękę. Ten bohater szczególnie przypadł
mi do gustu. Można zauważyć, że autorka dużo pracowała nad jego charakterem, a
efekty widać doskonale. Najir nie jest kolejnym cudownym detektywem, który
potrafi rozwikłać najcięższą zagadkę po kilku dobach. Postać ta jest przede
wszystkim nieśmiała, zabawna i bardzo skromna. Te trzy cechy dodają uroku Najirowi
i swego rodzaju oryginalności wyróżniającej go spośród innych bohaterów
powieści pani Ferraris. Oprócz skromności i nieśmiałości przez Najira przemawia
także ciekawość i determinacja, a w bardzo ważnych momentach również pewność
siebie.
![]() |
| Źródło |
W
powieści pani Ferraris pojawiają się także postacie drugoplanowe. Pani Zoë
bardzo ładnie i wyraźnie ukształtowała osobowość każdego bohatera, co nadaje
jej książce wielu barw i pozytywnie wpływa w odbiorze lektury. Moim zdaniem,
jeśli chodzi o bohaterów, pani Ferraris poradziła sobie perfekcyjnie.
Warsztat
pisarski autorki jest… idealny. Mówię to z ręką na sercu. Prosty język, lekki
styl, a do tego piękne (choć czasami za długie – niewielka wada Śladu na piasku) opisy wzbogacały całą
historię. Autorka powoli przedstawia nam życiorys każdego bohatera, dzięki
czemu czułam, że są bardziej ludzcy. Każdy z nich miał swoją przeszłość,
problemy, przejścia i trudne chwile, co czyniło z nich realne postaci. Po
opisie wyglądu wywnioskowałam, że żaden z nich nie jest cudem natury. Rzadko
można spotkać tak perfekcyjny warsztat pisarki. Biję czołem przed panią
Ferraris za rewelacyjny styl.
„Możesz zmienić buty, ale nie
zmienisz sposobu, w jaki stopy niosą cię przez świat.”
(str.
88)
Rozwiązanie
zagadki śmierci Nuf bardzo mnie zaskoczyło. Gdzieś tam między rozdziałami
snułam własne przypuszczenia i podejrzewałam pewne osoby, lecz koniec końców
okazało się, że nie miałam w ogóle racji. Kolejną zaletą twórczości pani
Ferraris jest to, że autorka potrafi świetnie ukryć sekrety między słowami.
Nigdy nie domyśliłabym się pewnych spraw. Nie miałam również pojęcia, że
śledztwo potoczy się tak a nie inaczej.
Chociaż
w połowie lektury świat Asz-Szarawich bardzo mnie wciągnął, to jednak miałam
drobne problemy z początkiem. Nieco za długie opisy na wstępie sprawiły, że po
prostu przysypiałam nad lekturą i odkładałam jej czytanie na później. Nie
zrażajcie się tą drobną niedogodnością. Nie jest to lektura pełna akcji, w
której w powietrzu latają flaki, wszyscy strzelają do siebie z pistoletów, po
ulicach Dżuddy mkną radiowozy itd. Śledztwo prowadzone przez Katię i Najira to
odkrywanie poszczególnych sekretów rodziny Asz-Szarawich w wolnym tempie, tak,
aby niczego nie przeoczyć.
Na
uwagę zasługuje również lekki, ledwo dostrzegalny romans. Był tak delikatny, że
nie sposób go nazwać „romansem”, jednak uczucie rodzące się między bohaterami
zmierzało właśnie w tę stronę. Uważam to za bardzo dobry dodatek.
Podsumowując:
Polecam.
Naprawdę gorąco polecam. Jest to lektura niepodobna do tych, z którymi
spotykamy się na co dzień, ale równie ciekawa i wciągająca. Pani Ferrairs
przedstawia zupełnie inny świat. Nie wiem, czy wielu z Was sprostałoby jego
oczekiwaniom. Nuf zbuntowała się i przypłaciła to życiem. Tak więc jeśli
jesteście zainteresowani arabskim kryminałem, zachęcam do przeczytania tego
debiutanckiego dzieła Zoë Ferraris. Mam nadzieję, że Wam również przypadnie do
gustu. Osobiście powieści pani Ferraris oczarowała mnie i porwała.
8/10
Za wciągającą lekturę, która pozwoliła mi poznać inny świat, serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat.
Twórczość naszych czasów - Co w literaturze piszczy #1
Ostatnio w blogosferze oraz w czytelniczym świecie dzieje się coraz więcej - mamy do czynienia z ludźmi nieodpornymi na krytykę, z problemami wydawnictw, brakiem kultury, czytelniczym kryzysem... Wielu blogerów porusza te ważne kwestie, pisząc o tym na swoich blogach. Ja też chciałabym zabrać głos w kilku kwestiach, dlatego stworzyłam kącik dyskusyjny Co w literaturze piszczy. Co dwa tygodnie będę umieszczać artykuł, w którym poruszę książkowe i blogowe
Dzisiaj, w pierwszym, premierowym arcie, pragnę przybliżyć Wam problem ze współczesną prozą i poziomem literatury.
Tak więc... Zapraszam :) (Tylko na mnie nie krzyczcie!)
Od pewnego czasu
czytelniczy rynek zalewa ogromna fala nowych książek. Pojawiają się powieści
polskich autorów, jak i tych zagranicznych. Coraz częściej można się spotkać z
literaturą amerykańską, angielską, niemiecką… To bardzo dobrze, że mamy okazję zapoznać
się z całkiem nowymi, innymi historiami, a co za tym idzie – przywiązywać się do
niektórych bohaterów i ich światów, lecz najważniejsze pytanie brzmi, czy w morzu
nowiutkich książek możemy znaleźć wartościową lekturę, która pozostawi w nas
ślad na bardzo długi czas? Czy gdzieś między kolejnymi półkami z miłosnymi
powieściami znajdziemy tą jedną mówiącą o prawdziwym poświęceniu, oddaniu i
życiu?
![]() |
Problem ze współczesną literaturą daje się we
znaki – myślę, że większość to zauważyła. Coraz trudniej możemy trafić na
naprawdę dobrą książkę, pełną morałów i lekcji poprawnego postępowania. Co to
znaczy: dobra książka? Czy to ta z piękną okładką i interesującym opisem? A
może ta z najsławniejszego w Polsce wydawnictwa?
Przede
wszystkim „dobra książka”, to taka
lektura, która nie wypuszcza nas spomiędzy swoich kartek przez długi czas. Na
pewno każdy z nas ma taką, a przynajmniej mile ją wspomina. Jej bohaterowie są
ludźmi takimi jak my: z problemami, wadami, zaletami, słabościami oraz lękami…
No bo który człowiek jest odporny na emocje innej osoby i nie boryka się z
żadnymi życiowymi zakrętami? Nawet w znanych nam dobrze paranormalnych
młodzieżówkach (zazwyczaj) bohaterki zmagają się ze swoimi nastoletnimi
problemami. Jednak nie każda książka, w której bohater ma ludzkie problemy
czyni z niej dobrą lekturę.
Idealnym
przykładem książki o życiu, śmierci i poświęceniu jest Tańcząc na rozbitym szkle Ka Hankock. Niby kolejna powieść o
chorobie, a jednak jest to zapadająca w pamięć, wzruszająca i przemawiająca do
rozsądku historia małżeństwa z klątwą w postaci wad genetycznych. Dzięki
autorce, która wykreowała głównych bohaterów poznałam siłę miłości.
Dowiedziałam się również, że poświęcenie to brat odwagi, a niestety właśnie jej
brakuje wielu ludziom w dzisiejszym, nowym świecie. Kolejnym przykładem „dobrej
książki” jest robiąca furorę wśród czytelników powieść Johna Greena Gwiazd naszych wina. Historia dwóch
nastolatków skazanych na walkę z chorobą zwróciła moją uwagę na kilka bardzo
ważnych życiowych kwestii i pokazała również dojrzałość bohaterów, którzy swą
inteligencją zawstydziliby niejednego dorosłego.
Do
czego zmierzam? Do tego, że teraz coraz trudniej jest natrafić na książkę
zostawiającą ślad w naszej czytelniczej duszy. Owszem, na rynku wydawniczym
ukazało się mnóstwo kuszących pozycji, lecz większość z nich to „taka tam
historyjka o dwóch zakochanych” lub „taka tam historyjka o kolejnej zdradzie”.
Dzisiejsza literatura podąża za modą i pokazuje nam przede wszystkim potrzeby ludzi,
a należą do nich: zakochanie się, przynależność do kogoś, odnalezienie swojej
własnej drogi, wspaniała praca…
Współczesny
czytelniczo-twórczy świat w większości opiera się na zasadzie „Napisz, wydaj,
bądź sławny”. Nie liczy się co napiszesz, ale najważniejsze jest to, abyś wydał
swoje dzieło i zdobył sławę, nawet jeśli jest to najbanalniejszy romans lub
kolejna schematyczna młodzieżówka. Po co marnować czas na wymyślanie
inteligentnych dialogów i morałów, skoro można zaspokoić ludzkie pragnienie,
dając gorącą scenę seksu lub pełną napięcia poważną kłótnię, z której nikt nie
wyniesie nic dobrego? A no tylko dlatego, że na dzień dzisiejszy duża część
czytelników zwraca uwagę na to, co dyktuje współczesna moda, czyli: zakochaj
się, pójdź z kimś do łóżka, możesz ewentualnie go zdradzić (bo to teraz modne),
wyjdź z koleżankami do baru i upij się (przecież każdy tak robi!), później miej
paskudnego kaca… Poziom literatury spada, bo zależy on od ludzkiej mentalności.
Skoro jesteśmy nastawieni na to, że teraz liczy się tylko paczka znajomych i
najprzystojniejszy facet, to właśnie to otrzymamy w książce.
Jeszcze
niedawno, kiedy w księgarniach rozpoczął się sezon na paranormalne romanse,
czytelniczki (w dużej mierze) liczyły na to, że na swojej drodze spotkają tego
jedynego, cudownego, idealnego chłopaka, który nie ma żadnych wad. Spójrzmy
prawdzie w oczy – człowiek bez wad może być co najwyżej dobrze zaprogramowanym
robotem przyszłości, chociaż i one na pewno będą miały jakieś usterki.
W
tym artykule zmierzam do tego, że moda ma ogromne znaczenie dla poziomu
współczesnej literatury. Rzadko możemy trafić na książkę, która ukazała się
niedawno, a która zamieszała w naszym życiu, ponieważ w większości spotykamy
się z powieściami, gdzie występuje ten sam schemat.
Sama
piszę książkę. Tak, pragnę w przyszłości wydać swoją własną powieść, lecz
równie mocno chcę (i ze wszystkich sił staram się), aby stworzona przeze mnie
historia zostawiła jakiś ślad w czytelniczych duszach i dała coś do myślenia. Chcę,
żeby ktoś zapamiętał jakąś myśl i powiedział „Aha, to było z tej książki…”.
Literatura
to gra słów – bardzo piękna gra słów. Słowa są puzzlami, a kiedy ułożymy je w odpowiednie
kombinacje, otrzymamy cudowne obrazy. Trzeba tylko wziąć dobrą część i włożyć ją
we właściwe miejsce. Źle ułożone puzzle dadzą nam fałszywe wizje czegoś sztucznego.
To od nas, przyszłych twórców i czytelników, zależy, czy kolejne powieści będą wpływały
na nas, naszą postawę i myślenie.
Wyniki Konkursu Wiosennego!
Wyniki miały zostać ogłoszone w piątek. Przepraszam Was za zwłokę. Szkoła (i walka o oceny) daje w kość, a po za tym wybranie jednej najlepszej pracy spośród 21 odpowiedzi jest naprawdę trudne!
Powiem szczerze, że poziom był bardzo wysoki. Z każdej odpowiedzi na pytanie konkursowe można wyciągnąć wiele mądrości, a i wasza dojrzała postawa mówiła wystarczająco dużo. Zdania były podzielone, co wprawiło mnie w zaskoczenie :)
Nie trzymam Was dłużej w niepewności! Tak jak wspominałam wcześniej... Jak wybrać spośród 21 prac tą jedną najlepszą, skoro wszystkie są bardzo dobre? Cóż, musiałam podjąć decyzję. Tak więc po wielu konsultacjach ze znajomymi i wielokrotnym czytaniu każdej odpowiedzi spośród 21 prac wyłoniłam tą jedną.
Zwycięzcą Konkursu Wiosennego jest...
(chwila napięcia)
(jeszcze kilka sekund)
Liss Carrie!
Pytanie:
Szesnastoletnia Adelice Lewys zawsze była wyjątkowa.
Gdy rodzice odkrywają, że ich córka ma niezwykły dar, dar kształtowania rzeczywistości, uczą ją, jak go ukrywać. Nie chcą, by trafiła do tajemniczej Gildii, szkolącej utalentowane dziewczęta - totalitarnej organizacji o ogromnych wpływach. Gildia rządzi światem. Decyduje o tym, co ludzie jedzą, gdzie mieszkają, jak liczne mają potomstwo, a nawet kiedy wybije ich ostatnia godzina.
Gdybyście byli na miejscu Adelice - mogli należeć do grupy wpływowych Prządek Gildii oraz mieć w rękach władzę i moc - zdecydowalibyście się ukrywać swój dar, czy z chęcią dołączylibyście do totalitarnej organizacji?
Odpowiedź:
Oczywiście ciężko jest odpowiedzieć na takie pytanie, bo można mówić
różne rzeczy a zrobić coś innego. Ale gdybym to ja miała wybór (na
szczęście nie muszę podejmować takich decyzji) nie chciałabym dołączyć
do Gildii. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta i, można powiedzieć, banalna:
nienawidzę, gdy ktoś narzuca mi to co mam zrobić i, gdy ktoś mnie
kontroluje. Lubię mieć wybór i wpływ na swoje życie. Fakt, faktem
popełniam błędy, ale to są moje błędy i one uczą mnie odpowiedzialności,
podejmowania, według mnie, właściwych decyzji. Dołączyłabym do Gildii
tylko wtedy gdyby moim bliskim groziłoby jakiekolwiek niebezpieczeństwo
ze strony władających światem, ponieważ aby chronić rodzinę i przyjaciół
jestem gotowa zrobić wszystko.
Serdecznie gratuluję!
Jak mówię, poziom był bardzo wysoki i do dzisiaj zastanawiałam się, która praca powinna wygrać. Dowiedziałam się, że wielu uczestników wolałoby dołączyć do grupy Prządek Gildii. Mieć władzę w swoich rękach... kusząca propozycja :)








