131. Przedpremierowo: "Przegląd Końca Świata: Blackout" Mira Grant

Tytuł: Przegląd Końca Świata: Blackout
Tytuł oryginału: Blackout
Autor: Mira Grant
Seria/cykl: Przegląd Końca Świata #3
Data premiery: 27 sierpnia 2014
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Liczba stron: 512



NAJWYŻSZY PRIORYTET NAJWYŻSZY PRIORYTET

NAJWYŻSZY PRIORYTET

Walka o prawdę trwa dalej. Po mrożących krew w żyłach wiadomościach, nagłych zwrotach akcji i mrocznych sekretach szalonych naukowców świat młodych dziennikarzy wygląda zupełnie inaczej. Mogą zapomnieć o tamtym spokojnym życiu. Teraz toczy się walka na śmierć i życie; walka o prawdę; walka o całą Amerykę i świat. Ofiary, krew, zombie, Kellis-Amberlee, dziennikarze, potężne organizacje i rząd.
Nastał koniec.
Żywa czy martwa, prawda nie odpoczywa. Powstańcie, póki możecie!

Pisząc tę recenzję czuję, że fragment mojego czytelniczego i prawdziwego życia legł w gruzach. Chcę włożyć w nią całe swoje serce, ale obawiam się, że zostało uśmiercone przez Kellis-Amberlee. Być może jeszcze bije i zostało między stronami Przeglądu Końca Świata. Nie wiem. Naprawdę nie wiem, gdzie się podziało. Wiem tylko jedno – jeżeli wciąż funkcjonuje, ekipa Przeglądu Końca Świata świetnie się nim zajmie.
Zacznę chyba od tego, że fenomen Przeglądu Końca Świata można poczuć już w tytule. Ta książka jest idealna, świetna i miażdżąca już od nazwy cyklu, poprzez tytuł części, szatę graficzną, aż po opis. Wnętrze to cudowna, słodka, czytelnicza destrukcja. Jeżeli ktoś z Was jeszcze nie przeczytał pierwszej części Przeglądu Końca Świata to błagam, zmieńcie to. Te książki odmienią Wasze życie. Naprawdę. Potwierdzam.
Blackout (a co za tym idzie, cała seria) ma jeden, wielki, niewybaczalny „minus” – nie ma żadnych wad. Jeszcze nigdy nie przeczytałam książki (ba, calutkiej trylogii!), która nie miałaby chociaż jednego, małego minusika. Przegląd Końca Świata przebija wszystkie te idealne serie, bo naprawdę nie jestem w stanie pokazać Wam najdrobniejszej skazy w Blackout i w ogóle w Przeglądzie Końca Świata. Seria Miry Grant to książkowe objawienie. Naprawdę nie jestem w stanie zrozumieć, jak wyglądało moje życie przed przeczytaniem Przeglądu Końca Świata. Feed, Deadline i Blackout to jedno, wielkie, pisarskie mistrzostwo, a o Mirze Grant jestem w stanie powiedzieć tylko tyle: geniusz nad geniusze. 

Tacy właśnie są ludzie. Zawsze zwalniają, by obejrzeć wrak.

Najtrudniej było mi rozstać się z bohaterami, chociaż „bohater książkowy” to złe określenie na ekipę Przeglądu Końca Świata, bo książkowi bohaterowie żyją tylko w książkach, a Masonowie, Becks, Alaric, Maggie i cała reszta są… ludźmi z krwi i kości. Nie wiem, jakich czarów używa Mira Grant, ale pierwszy raz spotkałam tak realne postacie, które przekazały i pokazały mi tak wiele. Wszyscy dziennikarze, politycy, Fikcyjni, Irwini, Newsie i ochroniarze wkradli się do mojego serca (które przecież zgubiłam między stronami Przeglądu Końca Świata, albo które już nie żyje). Nie jestem w stanie wyjść z podziwu dla autorki. Przecież to niemożliwe! Jak można stworzyć TAKICH BOHATERÓW?
Akcja to jedna z najmocniejszych stron Blackout. Czytelnicy, którzy spotkali się z Deadline na pewno wiedzą, co może powodować takie tempo akcji. Wszystkie wątki stworzone przez autorkę mkną obok siebie, aby w pewnym momencie idealnie, powoli i z precyzją połączyć się i prowadzić czytelników do samego końca, gdzie czeka trzymający w napięciu, świetnie skonstruowany, dynamiczny punkt kulminacyjny, który jest jednocześnie ostatnią sceną pełną TAKIEJ AKCJI w Przeglądzie Końca Świata, kiedy wszystkie tajemnice wychodzą na światło dzienne, gdzie są ofiary, gdzie spotykamy się z kolejnym, potężnym poświęceniem i gdzie zdajemy sobie sprawę, że życie bez Przeglądu Końca Świata już nie będzie takie samo.
Sama autorka jest mistrzynią dbania o detale. Stworzona przez nią historia choroby i walki z wirusem nie ma żadnych luk i niedopowiedzeń. Świat w 2041 jest idealnie skonstruowany i nie jest to „takie tam gadanie czytelniczki zauroczonej książką”, bo to prawda. Ten świat ma mocne fundamenty i pnącą się w górę historię, która sama w sobie fascynuje i przeraża.

Problem ludzi u władzy jest taki, że zaczynają koncentrować się na utrzymaniu swojej pozycji, a nie na tym, co jest dobre, a co złe albo po prostu idiotyczne.

Gdyby nie pierwszoosobowa narracja, Przegląd Końca Świata straciłby cały swój urok. W Blackout spotykamy się z narracją z dwóch perspektyw, która podwaja akcję, podwaja emocje, napięcie, humor i słodkie, a jednocześnie gorzkie oczekiwanie na koniec. Powiedziałabym, że w tej prostej, wręcz banalnej pierwszoosobowej narracji nie ma nic szczególnego, ale skłamałabym, bo choć faktycznie jest prosta jak drut, to ma w sobie mnóstwo emocji i uczucia autorki. To ona najlepiej pokazuje ciemne zakamarki umysłów bohaterów, najlepiej też pokazuje radość, smutek, cierpienie i niedowierzanie, jest bezpośrednia, a do tego najlepiej uderza w najczulszy punkt czytelnika. Jest zwykła, a jednocześnie niesamowita. Kolejny dowód na to, że Mira Grant jest literackim geniuszem.
A co mogę powiedzieć o końcu? Że mnie zaskoczył? Że co wieczór zastanawiałam się, jak będzie wyglądał? Że wykluczałam milion opcji naraz? Że wycisnął ze mnie łzy i pozbawił tchu? Panie i panowie – tak. Tak właśnie było. Epilog był idealnym zwieńczeniem losów młodych dziennikarzy, którzy głosili prawdę za cenę swojego krótkiego życia. Niektórych rzeczy nie domyśliłabym się sama nigdy; nie umiałam ich złożyć i przegonić Miry Grant w jej cwanym myśleniu. Mogę Was tylko zapewnić, że sięgając po Przegląd Końca Świata nie pożałujecie swojej decyzji, a po przeczytaniu chociaż jednej części zrozumiecie, że ta książka zmienia życie i spojrzenie na świat.
Możecie pomyśleć, że ta recenzja jest tak bardzo pozytywna i wychwalająca Blackout, bo jest pisana pod wypływem emocji po niedawnym zakończeniu ostatniej części Przeglądu Końca Świata. To nieprawda. Książkę skończyłam kilka dni temu, szalejące emocje zdążyły się uspokoić, chociaż jestem na 100% pewna, że przy każdym powrocie do Przeglądu Końca Świata będą dawały o sobie znać ze zdwojoną mocą. Opadły na tyle, że jestem w stanie napisać coś o Blackout, chociaż jest to trudne. Ta recenzja jest pisana pod wpływem szacunku i podziwu dla Miry Grant; miłości do bohaterów i świata stworzonego przez autorkę; radości z powodu możliwości przeczytania serii, która zmienia spojrzenie na świat i wywraca go do góry nogami, aż w końcu pod wpływem smutku spowodowanego nieuchronnym końcem serii i uświadomieniem sobie, że trzeba rozstać się z bohaterami i że takich książek już nigdy nie spotkam w swoim życiu. A teraz…
Żegnajcie, cudowni dziennikarze. Żegnaj niebezpieczny świecie w 2041 roku. Odmieńcie swój świat, drodzy Czytelnicy, i przeczytajcie Przegląd Końca Świata. Powstańcie, póki możecie.

10/10
+ "The best of all"

Za otwarcie moich oczu dzięki Przeglądowi Końca Świata serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non





Przegląd Końca Świata:
Feed | Deadline | Blackout | Countdown (nowela) 

 

 


 


13 komentarzy do “131. Przedpremierowo: "Przegląd Końca Świata: Blackout" Mira Grant”

  1. Genialna! <3 Nie da się o niej napisać, bo nic nie odda geniuszu autorki :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem chyba jedyną osobą na tym świecie, której trylogia, a raczej Feed się nie spodobała :( Totalnie nie mogłam wczuć się w klimat książki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przepadam za takimi książkami, ale może polecę siostrze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam poprzednich tomów, ale najwyraźniej będę musiała ten stan zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chętnie sięgnę po te serię :)
    Pozdrawiam,
    Natalia :3

    OdpowiedzUsuń
  6. Oczywiście, że przeczytam, ale przede mną jeszcze druga część!

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo chcę wziąć się w końcu za tę serię. :c

    OdpowiedzUsuń
  8. "Feed" było świetne, a "Deadline" po prostu zachwycające! "Blackout" mam na szczęście już na swojej półce!

    OdpowiedzUsuń
  9. KOCHAM CAŁĄ SERIĘ:) Pięknie oddałaś uczucia po przeczytaniu, czytałam Blackout i na długo go nie zapomnę!

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam tej serii, ale mam ochotę pobiec do księgarni i zakupić wszystkie części :)

    OdpowiedzUsuń

Będę wdzięczna za komentarz pozostawiony pod tym postem. Śmiało wyraź swoje zdanie - jeśli moja recenzja/artykuł są do bani, napisz. Powiedz, co Ci się nie podoba, co robię źle, a ja nad tym popracuję.
Uprzedzam - jeśli chcesz napisać tylko "super, świetna recenzja", podaruj sobie. Wolę mieć mniej komentarzy, a rozbudowanych i odnoszących się do treści, niż mnóstwo z kilkoma pozytywnymi słowami.
Dziękuję!