Wróg mojej książki jest moim wrogiem! Czyli trochę o spoilerach i o spoilerujących - Co w literaturze piszczy #3

 Żyją cicho, gdzieś między kartami książki. Niezauważone. Uśpione. Nikomu niepotrzebne. Nagle nadchodzi człowiek, budzi je do życia i głosem pełnym obietnic mówi im „Chodźcie! Zniszczymy komuś świat!”. Rozbudzone obecnością człowieka i zapowiedzią wielkich rzeczy od razu idą za nim i czynią zło w czytelniczym świecie: niszczą rzeczywistość, odbierają radość, odkrywają sekrety, burzą zdania, gaszą emocje… Możesz je spotkać w Internecie, w życiu codziennym, w recenzjach… Przypadkowe lub specjalnie umieszczone, ukryte w słowach lub jasno oświetlone. Już wiecie o kim mówię?
Spoilery.

Chciałam wprowadzić nutkę dramatyzmu, ale nie wiem czy mi to wyszło. Tak naprawdę jestem mocno zbulwersowana, chociaż to i tak za mało powiedziane. Chociaż staram się nie przeklinać, teraz z chęcią rzuciłabym kilka brzydkich słów. No ale jak tak
Źródło
można?
Sprawa jest prosta. Dwa spoilery przedwczoraj i wczoraj całkowicie zniszczyły mój czytelniczy świat (a mowa o Mechanicznej księżniczce Cassandry Clare, którą teraz czytam). Dopiero kiedy odebrały mi radość czytania, uświadomiłam sobie jak wielkim są złem. Tak naprawdę spoilery to najlepsi i najskuteczniejsi niszczyciele książkowej rzeczywistości. Wyobraźcie sobie wielki, potężny but (najlepiej taki do chodzenia po górach albo glany), który na podeszwie ma wypisane „Spoiler” i leci prosto na Wasze książkowe królestwo. A potem jest wielki zgrzyt, pisk, wrzask, etc. i królestwa nie ma.
Jak sprawa ma się w sieci? Otóż zaledwie kilka dni temu polubiłam pewien fanpage Darów anioła. Jako że w przyszłości chcę zostać Nocnym Łowcą (decyzja zapadła. To zawód stworzony dla mnie), moim obowiązkiem było polubienie tejże strony. Była naprawdę fajna. Mnóstwo obrazków – zarówno artów fanów Darów anioła jak i fotosów z filmu (którego nie oglądałam, nie oglądam i nie mam zamiaru oglądnąć, jednakże wszystkie fanpage’e Darów… które w społeczności mają wpisane „Książka” idą z duchem mody i nie przejmują się tym… Trudno. Trzeba żyć dalej) – było codziennie dodawane, przeplatane cytatami zarówno z pierwszej serii Pani Clare, jak i z Diabelskich maszyn. Aż pewnego dnia…
Spoiler nad spoilery. Po prostu spoiler nad spoilery. Zastanawiam się, jak głupim trzeba być, aby dodać taki spoiler. I nic mnie nie obchodzą argumenty adminów, że „Nie nasza wina, że jesteście tacy ciekawi”, bo – proszę ja Was – jak można dodać cytat, w którym zawarte jest zakończenie książki? W dodatku autorzy fanpage’a bronili się, że napisali wcześniej, iż jest to „CYTAT Z MECHANICZNEJ KSIĄŻNICZKI”. Tylko co to da? Czytelnik nie wie, czy w dodawanym cytacie będzie fragment z mrocznym humorem Willa, jakaś głęboka myśl, wyznanie, riposta Nocnego Łowcy, etc., ale nikt nie spodziewa się samego zakończenia! Nie jednego tomu, nie drugiego, ale zakończenie trzeciego tomu, a jednocześnie całej serii. Przypominam, że spoiler to niepożądana wiadomość o zakończeniu utworu literackiego, filmu lub spektaklu. Zdaję sobie sprawę, że społeczeństwo jest głupie, otumanione przez telewizję, fałszywe wiadomości w Internecie, politykę, odwracanie kota ogonem, robienie z dobra zła i na odwrót, ale miałam nadzieję, że ta „oczytana” część jest naprawdę inteligentna. No cóż, widać, że nie wszyscy, są wyjątki. I powiedzcie mi, co to za radość z czytania Mechanicznej księżniczki, skoro dzięki uprzejmości pewnego fanpage’a już wiem jak skończą się losy mojej ukochanej trójki Nocnych Łowców z wiktoriańskiego Londynu? Przecież napisanie przed cytatem „Uwaga, spoiler!” nic nie kosztuje (a przynajmniej nigdy nie spotkałam się z opłatą za oznaczenie spoilera)! Sami chyba wiecie jak to jest poznać koniec książki, kiedy jest się w połowie. Czytasz cytat z myślą, że będzie to kolejna cięta riposta Willa, a tu bum! Tylko serce mocnej bije, gapisz się w ekran, nie wiesz co zrobić, czytać dalej książkę czy nie czytać? A później przychodzi złość. Tylko na kogo mam być zła, skoro nawet nie znam tych osób? Bynajmniej nie chcę wyżywać się na Bogu ducha winnemu laptopie, który jest moim kumplem (on – kumpel, książka – przyjaciel).
Tak oto jeden czytelnik niszczy świat innych czytelników. Pogratulować braku wiedzy czy braku rozsądku? A może obu, aby nie zastanawiać się długo nad wyborem?
Drugi rodzaj spolerowania to ten mówiony. Spoilerowanie przez powiedzenie komuś treści książki w twarz równoznaczne jest z brakiem kultury, no a jak inaczej? Kiedy mówię komuś „Tylko nie zdradź mi, co stanie się na końcu” a ten ktoś wytrzeszcza gały i pięcioma słowami niszczy mi świat, to krew mnie zalewa... Znów. Chociaż proszę, żeby mi tego nie mówił. Wiem, że są czytelnicy, którzy przed przeczytaniem książki zaglądają do końca, aby dowiedzieć się jak skończą się losy bohaterów. Są też czytelnicy, którzy chcą poznać od drugiego mola książkowego zakończenie całej książki lub pewnego wątku. Ale kiedy ktoś mówi „Nie mów mi jak to się skończy” lub „Nie chcę wiedzieć”, to rozumiem, że nie mam prawa nawet szeptem wyznać zakończenia. NAWET. GŁUPIM. SZEPTEM. Złośliwość połączone z brakiem kultury. Wiem, że ktoś może nie wytrzymać i bardzo chce podzielić się ze swoimi smutkami z kimś, kto go wysłucha, ale czy nie może zwrócić się do osoby, która nie zna treści książki? To nic, że słuchacz popatrzy na niego jak na wariata i powie „Ahaaaa”, ale przynajmniej kamień spadnie mu z serca.
Wyobraźcie sobie taką sytuację: robicie imprezę urodzinową. Koleżanka ofiaruje się i pyta, czy może przyjść wcześniej, aby pomóc w przygotowaniach. Zgadzasz się. W końcu to miło z jej strony, że chce mieć jakiś wkład w Twoją imprezę. Koleżanka przychodzi, pomaga, aż w pewnym momencie wyskakuje ze słowami:
- Wiem, co dostaniesz na urodziny od jednego z Twoich gości!
Hm, no to fajnie. Skoro koleżanka jest zadowolona, to znaczy, że goście trafili w Twój gust z wybieraniem prezentu. Prawda?
- Świetnie, ale nie mów mi, dobra? Chcę się przekonać sama.
- Dostaniesz książkę – jeden spoiler. – Cassandry Clare – drugi spoiler. – Mechaniczną księżniczkę – trzeci spoiler. – Cieszysz się? – naprawdę głupie pytanie.
Na początku jesteś zadowolony/-a, że dostaniesz właśnie tę książkę, ale po chwili przychodzą goście, jeden z nich wręcza Ci prezent i… faktycznie jest tam Mechaniczna księżniczka! Tylko jak udawać teraz zaskoczenie i radość? Trochę to trudne, prawda? Co innego, gdybyś otrzymał/-a tę książkę bez wcześniejszej wiedzy o tym. Ja skakałabym jak głupia, tak podejrzewam, a moja morda cieszyłaby się sama do siebie, lecz teraz, kiedy dowiedziałeś/-aś się o prezencie wcześniej chociaż WCALE NIE CHCIAŁEŚ/-AŚ udawanie szalonej radości jest trudne. No chyba że jesteś świetnym aktorem. Szacun. Ja niestety tak nie potrafię.

Podsumowując mój mega długi wywód: spoilery to najwięksi wrogowie – nasi i naszych książek. Dowiadujesz się jak zakończy się cała seria, a później Twoja książka patrzy się na Ciebie smutnymi oczami i pyta:
- To nie przeczytasz mnie teraz?
Zachowujmy trochę kultury i nie spoilerujmy. To naprawdę bardzo barbarzyńskie, złośliwe, niekulturalne i źle o nas świadczy. Z szacunku do osób, które nie przeczytały naszej ulubione serii/książki lub nie obejrzały uwielbianego przez nas filmu bądźmy tak dobrzy i nie zdradzajmy zakończeń lub pewnych fragmentów. Lepiej wyznać zakończenie czy powiedzieć „Czytaj, czytaj, nie gadaj!” i podsycić ciekawość? W sieci jest mnóstwo stron na których można porozmawiać z innymi fanami o książkach, wyrazić swoje zdanie o zakończeniach, postaciach, wydarzeniach… Kultura obowiązuje wszędzie – w domu, w szkole, na ulicy, w bibliotece i w Internecie. Ciebie, mnie, osobę, która przeczyta ten post po Tobie i blogera, który to skomentuje.  

Dziękuję za uwagę.

11 komentarzy do “Wróg mojej książki jest moim wrogiem! Czyli trochę o spoilerach i o spoilerujących - Co w literaturze piszczy #3”

  1. 10000000000% racji.
    mi już chyba z milion razy zaspoilerowano zakończenie - to znaczy zawsze przeczytam to gdzieś w internecie, i zazwyczaj dotyczy książek które są wciąż przede mną, ale i tak.. chociaż jak książkę masz w planach na jakąś tam bliższą czy dalszą przyszłość, to masz szansę że zapomnisz. jeszcze nie zdarzyło mi się żebym zapomniała ale mniejsza...
    natomiast mój świat legł w gruzach, kiedy pisałam z koleżanką z miasta położonego blisko mojego na fejsbuku. czytałam wtedy Przeminęło z wiatrem (moją ulubioną książkę) i byłam zachwycona i oczarowana i wszystko co najlepsze. co z tego, że byłam w połowie, emocje i tak się ze mnie wylewały - więc dlatego prowadziłam wtedy tę rozmowę. a ona nieopatrznie zdradziła mi zakończenie. no mało nie padłam.. od razu napisałam "MAGDA, NIE SPOILERUJ" żeby nie powiedziała jeszcze czegoś głupiego zaraz. serio, chciałam wtedy wybiec z domu, przebiec te kilkanaście kilometrów i ją ZABIĆ.
    a po skończeniu Przeminęło i tak płakałam parę godzin i w sumie teraz, rok po lekturze, wciąż mi się zdarza jak mam nastrój... i nawet mimo tego spoilera to jest moja ulubiona książka... tylko że czasem i tak sobie myślę, co ja bym czuła gdyby zakończenie było dla mnie wielkim zaskoczeniem? dla większości pewnie było...

    OdpowiedzUsuń
  2. Nienawidzę spoilerów... Zgadzam się to wręcz barbarzyństwo. Kiedyś moja przyjaciółka zdradziła mi coś z Gry o Tron, byłam na nią okropne zła, bo czyta się długo, a jak zna się zakończenie to nie ma frajdy... Jednak najgorsze spoilery znajduję na forach książkowych, niektórzy perfidnie wypisują najważniejsze momenty, ostatnio np. o wspomnianej przez Cb Mechanicznej Księżniczce, której nie miałam jeszcze okazji czytać. Okropnie się wkurzyłam...

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Należę do tej grupy osób, którym spojlery w ogóle nie przeszkadzają, można mi opowiedzieć całką książkę, a i tek będę mieć frajdę z jej czytania :-) Poza tym zawsze czytam ostatnią stronę, ale, ale rozumiem, że większość nie znosi spojlerów. W swoich tekstach staram się nie napisać za dużo, dlatego uważam, że jeżeli ktoś z czystą premedytacją zdradza istotne elementy powieści to jest to najzwyklejsze chamstwo, chyba że przed swoim wpisem uprzedza o tym, lub po prostu tekst służy do dzielenia się wrażeniami. Czytam kilka blogów, których autorki celowo opisują dokładnie fabuły, aby móc o tym podyskutować, oczywiście na stronie znajduje się informacje o miłości autora do dzielenia się informacją :-) Jeśli chodzi o fanepage to norma, że pisze się na nich więcej niż powinno, tak to już wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam tą samą sytuację. Dokładnie wiem, o jaki "cytat" chodzi, bo go przeczytałam i krótko mówiąc się wkur... Odlajkowałam stronę, nie po to, żeby jakos ukarać adminów (co to niby da?) ale żeby więcej takich akcji nie było. Mimo wszystko, boleć - bolało, bo jestem w trakcie lektury dopiero drugiego tomu. Jak już musieli napisać ten cytat, to było dać dopisek "SPOILER, i to spory" i tekst wrzucić kilka "enterów" niżej, zeby nie było tak rzucające się w oczy. Funpage na fb są bardzo irytujące pod katem cytatów, wiem po wszystkich, jakie mam polajkowane, czasem cieszę się, że jestem już po lekturze danej serii i współczuję tym, którzy kluczowych kwestii dowiadują się właśnie z funpage'a takiego, kiedy wcale o to nie pytali, nie prosili...

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się z Tobą, dlatego:
    a) nie rejestruję się na czytelniczych forach i unikam ich jak ognia, żeby nie przeżyć tego, co ty;
    b) nie czytam recenzji książek, które mam w planach przeczytać.

    Na razie się nie sparzyłam i bardzo się z tego cieszę. Jeśli chodzi o podpisywanie w recenzji, ze to spoiler - staram się podpisywać. Ciekawscy i tak przeczytają, a pozostali ominą.
    Jedynie, jak Cię mogę pocieszyć w tej sytuacji to:
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    [*]

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie dlatego ja:
    a) nie czytam o czym jest książka na blogach, tylko opinię - po to jest np. Lubimy.czytać
    b) piszę mało o książce, więcej opinii
    c) JA zawsze jak jest 2 część, jakiejś książki piszę 'Ta recenzja może zawierać spoilery z poprzedniej części ...'.

    Ja nienawidzę, kiedy osoby NA SWOICH BLOGACH poszą (uwaga spoiler) wszystkie nazwiska Jace'a Waylanda. Powinni napisać, że spoiler czy coś.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się. O ile chodzi o seriale, to czasem zerkam na spoilery, to spoilery książek odbierają mi radość jaką czerpię z czytania:/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja staram się za dużo nie ujawniać, ale niektórzy to już prawie do końca dochodzą.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja niestety mogłabym podać tu i teraz adresy blogów, na których każda - wręcz KAŻDA - recenzja jest naszpikowana spoilerami. I nie czytam tych blogów, dla własnego spokoju. Więc moja rada jest taka - jeśli chcesz przeczytać jakąś książkę albo obejrzeć film i nie chcesz nic wcześniej o tym wiedzieć, omijaj wszelkie notki, strony i fanpage na FB - tak będzie prościej ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Też nienawidzę spojlerów. To takie dziwne czytasz dobrą książkę i cieszysz się że ją czytasz, ale potem przypominasz sobie, że znasz już zakończenie i pojawia się taka myśl: "To po co ja to czytam?". Dlatego ja najbardziej lubię czytać recenzje już po przeczytaniu książki. Ale za to mam koleżankę, która zawsze prosi mnie żebym jej opowiedziała zakończenie, co robię z niechęcią, bo tak jak napisałaś, to jest jak niszczenie komuś jego królestwa.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo fajny post! Też nie lubie spojlerów, tak jak napisałaś lepiej jest usłyszeć "Czytaj, nie gadaj!” niż zakończenie, które odbiera radość odkrywania tajemnic książki.
    Jak usłyszałam kiedyś od koleżanki, że zawsze na początku czyta zakończenie to byłam wstrząśnięta haha. No bo jak można pozbawiać się tej przyjemności dojścia do zakończenia powoli, stopniowo podsycając swoją ciekawość?

    OdpowiedzUsuń

Będę wdzięczna za komentarz pozostawiony pod tym postem. Śmiało wyraź swoje zdanie - jeśli moja recenzja/artykuł są do bani, napisz. Powiedz, co Ci się nie podoba, co robię źle, a ja nad tym popracuję.
Uprzedzam - jeśli chcesz napisać tylko "super, świetna recenzja", podaruj sobie. Wolę mieć mniej komentarzy, a rozbudowanych i odnoszących się do treści, niż mnóstwo z kilkoma pozytywnymi słowami.
Dziękuję!