Archive for grudnia 2012

Podsumowanie miesiąca i całego roku 2012

Witajcie!

Dzisiaj pragnę przedstawić Wam podsumowanie grudnia, jak i całego 2012 roku. To ostatnie nie będzie duże, bo przygodę z Zanim zajdzie słońce zaczęłam dopiero we wrześniu. Tak więc pozwólcie, że podsumuję moją działalność w dwóch etapach.


  Książki przeczytane w tym miesiącu:

Magiczna gondola - Eva Völler
Tędy do raju - Cathy Hopkins
Nevermore. Cienie - Kelly Creagh
Saga księżycowa. Cinder - Marissa Meyer
Miasto zagubionych dusz - Cassandra Clare

Sukces i porażka:

Miasto zagubionych dusz (recenzja) - 10/10
Saga księżycowa (recenzja) - 8/10
Nevermore. Cienie (recenzja) - 7/10
Tędy do raju (recenzja) - 7/10
Magiczna gondola (recenzja) - 7/10

Plany na styczeń:

Zaklinacz dusz - Izabela Janczarska (teraz czytam)
Wróżbiarze - Libba Bray
 Nie mogę powiedzieć ci prawdy - Lauren Barnholdt
Uniesienie - Lauren Kate
Ciemność przed świtem - J.A. London
Pocałunek Kier - Lynn Raven
Pocałunek demona - Lynn Raven

Inne:

Recenzja Jutro Johna Marsdena (recenzja)

Najlepsza recenzja listopada:

seria Szeptem - Becca Fitzpatrick (53%)

 

Osiągnięcia:

1. Aktualnie czekam na egzemplarz recenzencki z wydawnictwa Initium. Mam szczerą nadzieję, że rozpoczniemy ze sobą współpracę :) 
 
2. Szczęście w tym miesiącu mi dopisało! Zostałam wyróżniona w konkursie u Tirindeth w którym zdobyłam książkę pt.: Gorączka Dee Shluman, a także zajęłam pierwsze miejsce w konkursie u Sheti, gdzie nagrodą była książka pt.: Dziewczyna, która chciała zbyt wiele autorstwa Jennifer Echols

Statystyki:

  


Podsumowanie całego roku

Książki przeczytane w tym roku:

Feral - Kate Wild
Nevermore. Kruk - Kelly Creagh
Zatruty tron - Celine Kiernan
Mroczny sekret - Libba Bray
Zapomniane - Cat Patrick
Porzuceni - Meg Cabot
Dziewczyny z Hex Hall: diable szkło - Rachel Hawkins
Przebudzona - P.C. Cast + Kristin Cast
Tożsamość anioła - L.H. Zelman
Nocna gwiazda - Alyson Noël
Syrena - Tricia Rayburn
Deklaracja - Gemma Malley
Demony. Pokusa - Lisa Desrochers
Charlie - Stephen Chbosky
Anielska - Cynthia Hand
Piękni i martwi - Yvonne Woon
Kwiat mroku. Zatraceni - Nora Melling
Dotyk. Śmiertelny sekret - Laurie Faria Stolarz
Klątwa tygrysa - Colleen Houck
Zbuntowane anioły - Libba Bray
Imperium wampirów - Clay and Susan Griffith
Córka dymu i kości - Laini Taylor
Strąceni - Gwen Hayes
Żelazny cierń - Caitlin Kittredge
Finale - Becca Fitzpatrick
Jutro - John Marsden
Magiczna gondola - Eva Völler 
Tędy do raju - Cathy Hopkins
Nevermore. Cienie - Kelly Creagh
Saga księżycowa. Cinder - Marissa Meyer
Miasto zagubionych dusz - Cassandra Clare

             
   Najlepsza dziesiątka:

1. Miasto zagubionych dusz
2. Charlie
3. Nevermore. Kruk
4. Finale
5. Żelazny cierń
6. Saga księżycowa
7. Zatruty tron
8. Zbuntowane anioły
9. Mroczny sekret
10. Nevermore. Cienie

   
Statystyki:

 

Wyświetlenia strony:




Osiągnięcia w 2012 roku:

1. Przede wszystkim największym osiągnięciem jest znajomość z tyloma fantastycznymi czytelnikami i blogerami! Dziękuję tym, którzy znosili i nadal znoszą moje ciągłe pytania na temat blogowania. Nawet nie wiecie, ile mi pomogliście :)

2. Moja strona została wyświetlona ponad 6 000 razy! Jest to dla mnie świetny i bardzo zadowalający wynik! :D 

3. Dzięki Wam, moi mili, natknęłam się na naprawdę świetne książki. Pozycje, które przeczytałam w tym roku, przechodzą już do historii. Mój gust czytelniczy odrobinę się zmienia. Co z tego wyniknie? Zobaczymy w przyszłym roku :)



Ponieważ aktualnie jestem na wsi i korzystam z komputera kuzynki (mam ograniczony czas), a do końca tego nie będę mogła wejść na bloga, niestety nie zajrzę na Wasze strony. Wybaczcie mi. Obiecuję nadrobić zaległości po Nowym Roku, kiedy przyjadę do swojego domu :) 







    

019. Cassandra Clare - Miasto zagubionych dusz


Tytuł: Miasto zagubionych dusz
Autor: Cassandra Clare
Data premiery: 28 listopada 2012r.
Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 556

 
- Nic mnie to nie obchodzi – oświadczyła Clary. – On by to dla mnie zrobił. Tylko powiedz, że nie. Gdybym zginęła…

- Spaliłby cały świat, żeby móc wykopać cię z popiołów.

(str. 26)

Ten, kto czytał Miasto upadłych aniołów na pewno pamięta makabryczny koniec czwartej części Darów anioła. W piątej odsłonie przygód Nocnych Łowców Jace nie jest tym samym chłopcem, którego poznaliśmy w Mieście kości – Sebastian zapanował nad jego duszą i uczynił z niego swego sługę. Nie ma szans na zniszczenie Sebastiana bez zabicia Jace’a, bowiem zaklęcie, które połączyło wrogów, jest zbyt potężne, aby normalnie przerwać więź. Clave odsuwa na bok ratowanie Jace’a oraz poszukiwania syna Valentine’a, dla nich istnieją ważniejsze rzeczy. Jedynie najlepsi przyjaciele oraz rodzina złotowłosego Nocnego Łowcy na własną rękę rozpoczynają walkę o duszę i życie chłopaka.

Pokochałam Dary anioła od pierwszych stron. Spotkanie z tak magicznymi postaciami było dla mnie czymś zupełnie nowym, innym, interesującym. Przeczytanie wszystkich czterech części zajęło mi zaledwie miesiąc, a po zakończeniu Miasta upadłych aniołów czułam, że cząstka mojego serca została gdzieś między kartkami dzieł pani Clare. Wieść o premierze piątej części sprawiła, iż omal nie spadłam z krzesła, zaś później odliczałam dni do ukazania się książek w księgarni. Czy było warto czekać?

Powiem szczerze – bardzo obawiałam się tej części. Przyzwyczaiłam się do tego, że pani Clare potrafi zaskakiwać czytelników w każdym momencie. To, co stało się na ostatnich stronach Miasta upadłych aniołów najpierw wmurowało mnie w ziemię, zszokowało i nie pozwoliło wyobrażać sobie dalszych losów Clary oraz Jace’a, lecz dopiero później, zaledwie kilka tygodni przed premierą Miasta zagubionych dusz blokada zwolniła się i zadałam sobie poważne pytania: Czy piąta część utrzyma poziom swoich poprzedniczek? Czy Cassandra Clare pójdzie na łatwiznę i stworzy coś banalnego, co zupełnie nie będzie przypominać prawdziwych Darów anioła? Czy Miasto zagubionych dusz powali czytelników? A może odniesie największą w historii twórczości autorki porażkę.

Bez obaw, mówię poważnie. Wszystko toczy się dalej tymi samymi, magicznymi torami wyobraźni pani Cassandry Clare.

 - (…) Czy to naprawdę miłość, mówić komuś, że gdyby trzeba wybierać między nim a każdym innym życiem na planecie, wybrałabyś właśnie jego? Czy to… nie wiem, czy to w ogóle moralny rodzaj miłości?

- Miłość nie jest moralna czy niemoralna – oświadczyła Clary. – Po prostu jest.

(str. 150)

Pierwsze, co najbardziej rzuciło mi się w oczy, to wątek miłosny. Bynajmniej nie mam na myśli tylko i wyłącznie głównej pary – to jest sprawa oczywista (choć w niektórych momentach naprawdę skomplikowana). Autorka w idealny sposób pokazała nam skomplikowaną relację między Maią a Jordanem, na którą czekałam niecierpliwie. To, jak powstała między nimi prawdziwa chemia, jest naprawdę warte uwagi i przesycone najczystszą miłością. Następnie pani Clare wolno przechodzi do Isabelle i Simona. Tutaj zostałam mile zaskoczona, bo, z ręką na sercu, nie spodziewałam się tego, że sprawy zajdą tak daleko, co w dużej mierze zawdzięcza się zmianom w charakterach bohaterów. O tym za chwilę. Tak więc wątek miłosny – rewelacja.

Źródło: google.pl
Teraz czas na akcję – ona również nie dała mi chwili wytchnienia. W pierwszej części wiele działo się na wieść o tym, że Jace żyje. Każdy starał się dowiedzieć jak najwięcej. W drugiej części powiało na moment spokojem, choć w sumie mogłabym powiedzieć, że lekką nudą; na jaw wychodzą niecne plany Sebastiana, nowe fakty i tajemnice, rodzinne sekrety, makabryczna przeszłość ojca… Z kolei część trzecia obfituje w wiele naprawdę ważnych wydarzeń. Ostatnie sto dwadzieścia stron trzyma w napięciu i hipnotyzuje do samego końca, jak i również po przeczytaniu.

- Basia coquun – rzekł Simon. – Czy jak tam brzmi to ich motto.
- Descensus averno facilis Est, „Łatwe jest zejście do piekła” – poprawił go Alec. – Ty powiedziałeś „Pocałuj kucharza”.
- Cholera – mruknął Simon. – Wiedziałem, że Jace robi mi dowcip.
(str. 35)

Jedyną rzeczą, która sprawiała, że nie podchodziłam do Miasta zagubionych dusz z taką radością jak w przypadku poprzednich części było to, że pani Clare zrobiła z Jace’a postać prawdziwego męczennika. W połowie lektury jego zachowanie trochę mnie denerwowało, jednak nie można za to winić autorki – po prostu po raz kolejny w swój magiczny sposób zrobiła metamorfozę; arogancki Jace zamienił się w swoją marną kopię z duszą zawładniętą przez zło oraz umysłem pod panowaniem Sebastiana. Z jednej strony to plus, z drugiej minus, ale nie zrażajcie się tym, bo zakończenie Miasta zagubionych dusz jeszcze Was zaskoczy.  

Bez wątpienia Cassandra Clare uwielbia tworzyć tragicznych bohaterów, bo to, co we wszystkich pięciu częściach spotkało Jace’a, pozbawiłoby zdrowego rozsądku normalnych ludzi.

Oczywiście nie muszę wspominać, że styl pani Clare jest świetny. Uwielbiam sposób w jaki pisze książki. Rozdziały nie są przepełnione niepotrzebnymi myślami „Co by było, gdyby…”, akcja toczy się w swoim tempie, a bohaterowie zachowują swoje poszczególne, najważniejsze cechy charakteru, przez co nie stają się papierowymi, nic nie wartymi postaciami. Narrator wszechwiedzący pozwala nam obserwować losy każdego bohatera osobno, co dodaje uroku całości. Dzięki temu poszczególne wątki splatają się ze sobą i razem dążą do punktu kulminacyjnego. Czytanie książek pani Clare to dla mnie czysta przyjemność pomieszana z fascynacją. Jest również mistrzynią tworzenia napięcia, które nie opuszczało mnie aż do ostatnich stron. Odetchnęłam dopiero przy epilogu.

Nauczyłem się grać na instrumentach wojny i malować krwią.

(str. 366)

Źródło: google.pl
Większość czytelników Darów anioła twierdzi, że seria mogłaby spokojnie zakończyć się na Mieście szkła (w końcu tak na początku planowała autorka i tak też uczyniła, póki nie stworzyła kolejnej części), ale ja uważam, że Cassandra Clare dobrze zrobiła, tworząc trzy kolejne tomy. Dzięki nim w mistrzowski sposób przedstawiła nam przemiany bohaterów, opuszczanie własnych kokonów na rzecz poważniejszych spraw. Właśnie w tych dwóch częściach każdy z nich pokazuje swoje schowane, drugie „ja”. Isabelle z dziewczyny o własnych zasadach stała się osobą, która rzuciłaby się w ogień za swoją rodziną, Simon nareszcie przestał być bojącym się świata stworzeniem i przeobraził się w odważnego, silnego chłopaka. Clary stanęła oko w oko ze złem – swoim bratem – i nie cofnęła się ani kroku, chociaż w pierwszej części na pewno by tak postąpiła. Jace odnalazł w sobie siłę na uwolnienie się od zła i odszukanie właściwiej ścieżki, jedynie Alec pozostał sobą, ale mimo to nawet w jego zachowaniu widać drobne zmiany.

Cassandra Clare potrafiła dostrzec pewne braki w swoich poprzednich dziełach. Jestem pod ogromnym wrażeniem, bo dla mnie sprawa w trzeciej części Darów anioła była oczywista: zło zostało zniszczone, a dobro na zawsze zagościło zarówno w Idrisie jak i w nowojorskim Instytucie. Tymczasem autorka przeanalizowała dotychczas napisane powieści, silne uczepiła się mało istotnych rzeczy (teraz widać, że tak naprawdę były one bardzo ważne), pociągnęła je za sobą i bum! – powstało Miasto upadłych aniołów. Między innymi właśnie za to podziwiam panią Clare.

Omal nie stracił duszy, a blizna miała mu przypominać o słabości woli i o tym, jak trudno być dobrym.

(str. 511)

Podsumowując: Miasto zagubionych dusz nie zawiodło mnie, chociaż są pewne rzeczy, które niespecjalnie pasowały mi do Darów anioła, a w połowie książki powiało nudną. Na szczęście pani Clare utrzymała ten sam poziom i historia Nocnych Łowców nadal wciąga. Do kolekcji najlepszych momentów całej serii dochodzą również te z piątej części. Miasto zagubionych dusz jak i cała seria to idealna opowieść o tym, że dobro zawsze zwycięży niezależnie od sytuacji, a zło zostanie zmiażdżone przez jasność.

Długo będę przypominać sobie wszystkie wydarzenia, a pomoże mi w tym piosenka, która zatrzymuje w sobie najlepsze chwile – mowa o Everytime we touch Maggie Reilly.

- Przyznam się, że przećwiczyłem tę mowę. Przed lustrem, zanim tu przyszłaś.

- I co ona oznaczała?

- Nie jestem pewien. Ale wiem, że wyglądam cholernie dobrze, kiedy ją wygłaszam.

(str. 540)





Z czystym sumieniem daję:
10/10


Zastanawiam się, dlaczego przygoda z Miastem zagubionych dusz trwała tak krótko...


Święta, świąta :D Życzenia od Layli ;)

Drodzy Czytelnicy i Obserwatorzy!
Dzisiaj piszę na niebiesko, pod kolor choinki :D


Nadchodzi bardzo oczekiwany przez nas czas, jeden z piękniejszych w całym roku - Święta Bożego Narodzenia. Z tej okazji pragnę życzyć Wam wszystkiego, co najlepsze, dużo uśmiechu, zdrowia, pogody ducha, szczęścia, radości w życiu i...

Okej, a teraz dosyć składania oklepanych już życzeń. Czas na coś bardziej konkretnego:

  Gwiazdki najjaśniejszej,
choinki najpiękniejszej,
prezentów wyśnionych,
świąt fajnie spędzonych,
sylwestra szalonego,
roku bardzo owocnego!

~*~

 Tradycyjnie, jak co roku,
Sypią się życzenia wokół,
Większość życzy świąt obfitych
I prezentów znakomitych.
A ja życzę, moi mili,
Byście święta te spędzili
Tak, jak każdy sobie marzy.

Może cicho bez hałasu,
Idąc na spacer do lasu,
Może w gronie swoich bliskich,
Jedząc karpia z jednej miski,
Może gdzieś tam w ciepłym kraju
Czując się jak Adam w raju,
Może lepiąc gdzieś bałwana,
Jeśli śniegiem ziemia zasypana.

~*~

Życzę Wam, drodzy Blogerzy,
oczywistych dla Was rzeczy:
książek, czasu, cierpliwości,
uśmiechu na twarzy i dużo radości.
Aby Was wena twórcza nie opuszczała
i cudowne recenzje z Wami pisała,
Wielu regałów na nowe książki,
ogromnej świnki-skarbonki na pieniążki.
Nowych znajomości i Obserwatorów,
podejmowania wyzwań bez żadnych oporów.
W księgarniach wielu świetnych okazji,
by zdobyć książkę o której się marzy.
Śniegu po pas, szalonego Sylwestra,
aby Wam w Nowy Rok na pobudkę zagrała orkiestra!

Ostatnie przygotowania! Wczoraj z mamą upiekłyśmy sernik, ale ciasto nie chciało z nami współpracować :( Ponad to jest obowiązkowa sałatka jarzynowa i śledź :D A Wy jak przygotowujecie się do Świąt? W związku z tym chciałabym Wam zadać kilka pytań, na które (jeśli macie ochotę, a jeśli to zrobicie, będzie mi bardzo miło ;)) odpowiecie w komentarzach :)

  1. Jak, gdzie i z kim w tym roku spędzacie Wigilię oraz Święta Bożego Narodzenia?
  2. Macie jakieś plany na Sylwestra?
  3. Przygotowaliście prezenty dla najbliższych czy też nie?
  4. Macie jakieś postanowienia noworoczne?
  5. Czy, według Was, rok 2012 był udany? Odnieśliście jakieś sukcesy?
  6. Czy na Waszym stole Wigilijnym zagości 12 potraw?

To tyle :) Miałam z mamą piec rogaliki, ale przepis się zgubił xD Postanowiłyśmy zostać przy dwóch ciastach ^^ A teraz chciałabym Wam przedstawić szanowną Panią Choinkę, która zagościła w pokoju moich rodziców wczoraj:




Przepraszam za jakość zdjęcia. Mój aparat świruje w obliczu lampek ledowych na choince :D W tym roku ja i mama uparłyśmy się na dwukolorowe bańki i ozdoby, choć tata chciał kolorową ;)   


 

      
   
 
 
  
 

 


  

Wczoraj również przygotowałam prezent dla rodziców: koleżanki pomogły mi wybrać w sklepie piękną ramkę - jest to duży kwadrat złożony z czterech mniejszych ramek, dwie ustawione pionowo, dwie poziomo. Do jednej włożyłam zdjęcie rodziców z młodości, jeszcze przed ślubem, do drugiej osobne zdjęcie taty, do trzeciej mamy, a do czwartej fotkę, na której jestem z bratem, gdy byliśmy jeszcze mali (ja miałam 3 latka, brat 12). Myślicie, że taki prezent spodoba im się? ^^





Tak więc... 
Małe ogłoszenia parafialne na koniec:
  • W czwartek po świętach dodam dwie notki dla bloga - recenzję Miasta zagubionych dusz a także podsumowanie całego miesiąca i roku. 
  • Od czwartku (możliwe że piątku) zniknę i pojawię się dopiero po Nowym Roku. Jadę do naszego domku na wsi na Sylwestra, a niestety nie mam tam internetu. Być może uda mi się skorzystać z komputera kuzynki, ale nie obiecuję, że będę czytać i komentować Wasze notki :( Po powrocie nadrobię zaległości ;) 
  • Zaraz po Nowym Roku planuję zorganizować kolejny konkurs na moim blogu. Mam nadzieję, że ten odniesie odrobinę większy sukces od tamtego ;) 
  • Wkrótce zmieni się wygląd bloga ^^ Wszystko za sprawą nowego szablonu z szabloniarni Pod Anielskim Skrzydłem 

Pozostaje mi jeszcze raz życzyć Wam wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku! :) :) Trzymajcie się ciepło!

Źródło: www.kwejk.pl